Przywoływanie malamuta

autor: Agnieszka Faber
behawiorysta COAPE, dogoterapeuta, wolontariusz Fundacji Adopcje Malamutów,trener szkolenia psów w szkole Dogadajcie Się www.dogadajciesie.pl

Malamucie do mnie !
O tym czy, a jeśli tak, to w jaki sposób nauczyć malamuta przywołania.

Mówi się, że psów ras północnych nie powinno się puszczać luzem i podaje przy tym różne uzasadnienia tego poglądu. Skąd wzięło się to przekonanie i czy decydując się na malamuta definitywnie żegnamy się ze spacerami z luźno biegającym psem? A jeśli tak nie do końca jest, to w jaki sposób uczyć psa przywołania? O tym wszystkim przeczytacie poniżej.

Na początek garść faktów, czyli o tym, dlaczego to zwłaszcza o psach ras północnych mówi się, że uciekają, nie wrócą do nas i nie możemy ich spuszczać ze smyczy:

  1. Psy ras północnych, poza tym, że pierwotnie służyły człowiekowi jako środek transportu, są psami, które zachowały pełną sekwencję łowczą co najogólniej rzecz ujmując oznacza, że polują- wypatrują zwierzynę, skradają się do niej, gonią ją, chwytają, rozszarpują i zjadają. Psy z innych grup, np. stróżujących miały za zadanie strzec stada zwierząt gospodarskich, odstraszać drapieżniki, alarmować o ich zbliżaniu się, ale ich nie atakować i nie zjadać. Stąd też słuszna obawa i płynące przestrogi przed spuszczaniem naszego malamuta ze smyczy- jeśli wiemy o nich, że wciąż są zdolne do namierzenia, dogonienia i uśmiercenia zwierzęcia, to w obliczu danej psu swobody i przez wzgląd na liczne doniesienia o mordowaniu drobiu czy gonieniu za sarnami przez psy ras północnych, fakt ten jest używany jako przestroga przed spuszczaniem psa ze smyczy np. na łąkach.
  2. Psy ras północnych mają ogromną potrzebę eksplorowania otoczenia i są bardzo zorientowane „na środowisko”. Wszyscy wiemy, że nasze malamuty mają ogromną potrzebę aktywności fizycznej, którą możemy realizować na wiele sposobów- długie spacery, bieg z psem przy rowerze, zaprzęg itp. Dodajmy do tego, że nigdy nie były to psy, które współpracowały z człowiekiem na takiej płaszczyźnie jak np. retrievery, których zadaniem było znalezienie ustrzelonego ptactwa i przyniesienie go właśnie w ręce człowieka. Jeśli dostrzeżemy różnicę w funkcjonowaniu tych dwóch typów psów to nie trudno będzie nam również uzmysłowić sobie, że nasz malamut jest w lesie „samowystarczalny”- zafascynowany zapachami, śladami, przestrzenią i środowiskiem zewnętrznym. Widok poruszającego się bez smyczy malamuta jest niepowtarzalny i piękny, ale może być również początkiem jego samodzielnej wyprawy w nieznane, bez naszej kontroli, niebezpiecznej dla samego psa i bardzo przykrej w skutkach dla nas.
  3. Psy ras północnych są wyjątkowe- są grupą psów najmniej zniekształconą przez człowieka tak pod względem wyglądu jak usposobienia, o doskonale funkcjonujących zmysłach i specyficznym charakterze. Mówi się więc, że mają wybiórczy słuch, że są niezależne, że uczą się gorzej niż inne rasy. Pamiętajmy jednak, że tak jak 400 innych ras są udomowione, mają tyle samo wspólnego z wilkiem co inne rasy i w taki sam sposób jak inne gatunki się uczą, a wszystko jest kwestią znalezienia odpowiedniej motywacji do nauki, chęci i cierpliwości. Nie usprawiedliwiajmy więc ucieczek psów tym, że są malamutami, ale tym, że nie dołożyliśmy starań, by takim przypadkom zapobiec!

Jestem zdania, że nie ma znaczenia to jakiej rasy jest pies jeśli mowa o puszczaniu psa ze smyczy, ale bezwzględnym warunkiem do spełnienia zanim to zrobimy, jest nauczenie psa bezwarunkowego przybiegania do nas na zawołanie, przetrenowanie tego setki razy w różnych miejscach, w towarzystwie psów i bez niego, z pomocą linki, z użyciem nagród. Nie ma nic gorszego jak wiara w to, że pies do nas wróci nie poparta solidnym treningiem albo puszczanie psa bez kontroli i jego podbieganie do innych psów.

Pamiętajmy, że jest niewiele miejsc, gdzie wolno nam puszczać psy ze smyczy i że psy, które spotykamy są różne. Wszystko to sprowadza się do kultury posiadania psa w mieście czy poza nim- nie dochodziłoby do zagryzień zwierzyny w lesie gdyby nie wałęsające się czy wypuszczane bez kontroli często domowe psiaki, tak samo jak wielu nerwów podczas spotkań między psami i ich właścicielami dałoby się uniknąć, gdybyśmy wszyscy mieli kontrolę nad swoimi zwierzakami.

Dobrze jest trzymać się zasady: jeśli mój pies jest puszczony swobodnie, a drugi właściciel trzyma psa na smyczy- nie pozwalam mojemu psu podbiegać do tego na smyczy, chociażby dlatego, że właściciel psa na smyczy może sobie tego nie życzyć- dlatego, że jego pies nie jest zdrowy, nie toleruje innych psów, nie może być puszczany ze smyczy itp. Komunikacja między psami, gdy jeden z nich porusza się swobodnie, a drugi jest na smyczy jest „nierówna” - pies znajdujący się na smyczy nie może swobodnie się komunikować z drugim osobnikiem. W takich sytuacjach również przyda się umiejętność odwołania psa od widoku drugiego psa, człowieka czy innego rozproszenia.

To można nauczyć czy nie? Jak?

Przychodzenia na zawołanie można nauczyć psa w każdym wieku, choć prawdą jest, że jest to nieco ułatwione, gdy mamy naszego psa od szczeniaka i będziemy tę umiejętność pielęgnować od początku.

Do wyboru mamy dwa sposoby przywoływania psa- zwykłe, na imię lub komendę „wróć” czy „do mnie”, oraz tzw. awaryjne, z wykorzystaniem gwizdka. Oba sposoby mogą być bardzo skuteczne, jednak różnią się one nieco techniką wypracowywania reakcji na nie- w przypadku przywołania na gwizdek wypracowujemy najpierw silne skojarzenie dźwięku gwizdka z czymś atrakcyjnym dla psa, innymi słowy warunkujemy dźwięk gwizdka, następnie wypracowując odruch mięśniowy psa, który sprawia, że pies nie myśląc za wiele o tym czy warto do nas wrócić czy nie, zawraca i znajduje się jak najszybciej przy nas. Nazwa tego rodzaju przywołania wzięła się stąd, że dobrze wypracowany gwizdek jest w stanie zawrócić psa, który zaabsorbowany jest czymś innym- chęcią ucieczki, gdy się czegoś przestraszy czy np. chęcią pogoni za zwierzyną. Najlepiej uczyć naszego psa obu rodzajów przywołania i wykorzystywać w różnych sytuacjach. Jeśli nie przekonuje Cię idea wykorzystania gwizdka, przepracuj w ten sam sposób wybraną komendę, która będzie Twoim własnym przywołaniem awaryjnym. Rekomendujemy użycie gwizdka głównie ze względu na specyficzny, jednakowy dźwięk, który wyróżnia się spośród innych dźwięków docierających do psa (np. spośród wielu słów, które wypowiadamy do psa).

Zaczynamy od nauki przywołania awaryjnego:

    1. Wybierz gwizdek. Dla psa nie ma większego znaczenia jaki dźwięk będzie wydawał z siebie gwizdek- wybierz taki, który odpowiada Tobie. Osobiście lubię gwizdki bez regulacji dźwięku (te metalowe mogą się odkręcić i zgubić), z tworzywa sztucznego czy te używane w myślistwie.
    2. Ustal, w jaki sposób chcesz docelowo przywoływać gwizdkiem psa. Ważne, by cała rodzina przywoływała psa w ten sam sposób, ustalcie więc, czy będzie to jeden ciągły dźwięk, czy np. dwa krótkie.
    3. Etap 1- tylko w domu.
      W pierwszym etapie chodzi o to, by dźwięk gwizdka skojarzyć psu z czymś bardzo dla niego atrakcyjnym. Z uwagi na to, że praca nad gwizdkiem wymaga kilkuset powtórek, najłatwiej pracować z wykorzystaniem nagród w postaci jedzenia. Do nauki przywołania awaryjnego wybierz coś, za co Twój pies da się pokroić i czego np. nie dostaje na co dzień.Pracuj nad tym etapem tylko w domu. Do wykonania masz około 200 powtórek. Nie przyspieszaj niczego i nie korzystaj z gwizdka na dworze- pies prawdopodobnie i tak nie zareaguje, a Ty „spalisz” wykonane powtórki.Wybierz miejsce w domu, w którym nie ma zbyt wielu rozproszeń. Pracuj w kilkuminutowych sesjach, każda z nich niech ma około 20 powtórek. Na tym etapie ćwiczymy w schemacie: gwizd-> smakołyk. Pies stoi, siedzi lub leży przed Tobą i jest zainteresowany tym, co masz mu do zaoferowania (możesz dać mu kąsek na zachętę). Gdy jest na Tobie skoncentrowany gwiżdżesz i zaraz potem wydajesz mu smakołyk. Gwiżdż tylko wtedy, gdy psiak utrzymuje z Tobą kontakt, a nie wtedy, gdy np. odchodzi od Ciebie. To bardzo ważny etap pracy, fundament do kolejnych.
  • Etap 2- podkładanie dźwięku gwizdka do ruchu psa w Twoją stronę.Przejdź do drugiego etapu tylko wtedy, gdy solidnie przepracujesz pierwszy. Na tym etapie pracujemy na dworze, w wielu różnych miejscach, z psem na smyczy. Pies stoi naprzeciwko Ciebie, zaczynasz robiąc energicznie kilka kroków w tył, a gdy pies podąża za Tobą gwiżdżesz. Gdy pies znajdzie się przy Tobie wydajesz mu nagrodę. Powtarzasz to kilkanaście razy, najlepiej zabierz ze sobą gwizdek i garść smakołyków na spacery i poświęć temu ćwiczeniu kilka minut na każdym z nich.

    1. Etap 3- wywoływanie reakcjiW kolejnym etapie znów pracujemy na dworze, w różnych miejscach, z psem na smyczy. Spacerując z psem, gdy nie jest on na Tobie skoncentrowany, a np. po prostu idzie przed Tobą, gwizdnij, odwróć się do psa plecami i odejdź w przeciwnym kierunku. Nagródź psa, gdy znajdzie się przy Tobie. Reakcja psa na tym etapie powinna być wyraźna i natychmiastowa- jeśli tak nie jest, to najprawdopodobniej potrzeba jeszcze wielu powtórek w różnych miejscach z poprzednich etapów. Jeśli tak nie jest, nie warto przechodzić do kolejnego etapu.
      Ponieważ dla naszych malamutów duże znaczenie ma grupa (składająca się z innych psów czy ludzi) i jeśli mają ku temu okazję, to chętnie za nią podążają, możemy (a nawet jest to wskazane) równolegle do ćwiczeń z przywołania trenować podążanie za nami, z wykorzystaniem innego sygnału.
  1. Etap 4- wywoływanie reakcji w większej odległościPrzypnij psu dłuższą linkę, na przykład 5-7 metrową. Postępuj tak jak w poprzednim etapie gwiżdżąc, gdy pies nie patrzy na Ciebie, a po prostu idzie przed siebie i nagródź, gdy znajdzie się przy Tobie.Jeśli Twój pies reaguje natychmiast na dźwięk gwizdka przywoływany z kilku metrów w warunkach „prostych”, możesz przejść do wypracowywania rozproszeń tzn. trudniejszych warunków.

a) odwoływanie psa gwizdkiem od widoku drugiego psa.

Przypnij psu kilkumetrową linkę. Wybierz do treningu miejsce, w którym „na widoku” będą inne psy na smyczy. Gdy Twój pies zauważy innego psa zagwiżdż, odwróć się do psa plecami i zacznij odchodzić, a gdy pies do Ciebie dołączy pochwal go i nagródź.

b) odwoływanie psa od oferowanego jedzenia/ zabawki

Tu przyda się pomocnik, który będzie wabił psa jedzeniem czy zabawką podczas gdy Ty oddalisz się nieco od psa, następnie gwizdniesz (w momencie gwizdnięcia pomocnik przestaje wabić psa jedzeniem czy zabawką) i poczekasz, aż pies do Ciebie dołączy.

c) odwoływanie psa od czegokolwiek, co go bardzo interesuje.

Bo dla każdego psa to może być coś innego - niektórym psom będzie trudno zrezygnować z intensywnego zapachu zostawionego przez coś na ziemi, a innym z widoku obcych osób, do których pies ma ogromną ochotę podejść.

Każda sytuacja, z którą możesz zostać skonfrontowany w życiu codziennym, w zależności od tego gdzie mieszkasz i jakie cele obierasz na spacery, wymaga przetrenowania - powyżej podane są tylko te przykładowe.

W kolejnych etapach możesz zwiększać długość linki, z którą porusza się pies- tym samym dasz mu więcej swobody i będziesz mógł przećwiczyć przywołanie z większej odległości (nawet kilkunastu metrów).

Na tym etapie warto ocenić co najbardziej motywuje naszego psa i co będzie dla niego najlepszą nagrodą za dobrze wykonane ćwiczenie- o tym, czym przykładowo możesz nagrodzić swojego psa przeczytasz na samym końcu tekstu.

Psy pochodzące z adopcji

Przestrzegamy osoby adoptujące psy przed puszczaniem ich ze smyczy- dlaczego? Psia umiejętność przychodzenia na zawołanie to nie tylko trick, sztuczka, komenda, którą przećwiczymy, ale wyraz chęci podążania psa za nami, trzymania się blisko nas, obraz jego więzi z nami. Psiaki świeżo po adopcji, o których niewiele wiemy (ale zwykle przebywające jakiś czas w hotelu, schronisku, błąkające się, będące „niczyimi” psami) nie mają z nami na początku żadnej więzi- może się wydawać, że podążają za nami krok w krok, ale to trwa zwykle tyle, ile potrzebuje pies do zaaklimatyzowania się w nowym otoczeniu. Zaraz potem, gdy poczuje się już pewniej może okazać się, że zapachy i przestrzeń będą bardziej atrakcyjne. Może się też okazać, że nagle w otoczeniu pojawi się coś, co całkowicie zaabsorbuje uwagę psa i puści się on w pogoń, a nasze wołanie za nim na niewiele się przyda. Często też nie wiemy (bo psy te są z nami krótko) czy, a jeśli tak to czego może przestraszyć się nasz adoptowany psiak- może to być huk, dziwnie ubrana osoba czy cokolwiek innego co z punktu widzenia psa będzie wzbudzało w nim obawę i strach. Problemem może być też sam moment zapięcia psa ponownie na smycz- wiele psów uskakuje w takich momentach, trzyma się w pewnej odległości, ale nie daje zapiąć na smycz. Wszystko to dostarczy nam dużo stresu i jest potencjalnie niebezpieczne dla psa. Jeśli chcemy doprowadzić do tego, by móc spuszczać naszego adopcyjnego psiaka ze smyczy to weźmy się do pracy i solidnie przepracujmy przywołanie, a dla bezpieczeństwa zawsze asekurujmy się długą linką. Jeśli więc spytalibyście mnie czy psa z adopcji będzie można kiedykolwiek spuszczać ze smyczy, odpowiedziałabym, że… nie wiem- wszystko zależy od tego jaki psiak do nas trafił, jakie ma za sobą doświadczenia, ile czasu poświęciliśmy na trening. Z pewnością jednak puszczanie psa świeżo, nawet kilka miesięcy po adopcji, bez wcześniejszego treningu jest bardzo ryzykowne i nie polecane.

Złote zasady przywołania

  1. Baw się w z psem na spacerach- to zwiększa atrakcyjność Ciebie jako przewodnika a co za tym idzie prawdopodobieństwo, że pies do Ciebie wróci po usłyszeniu przywołania. Możesz chować się psu za drzewa czy krzaki i przywołać go- takie zabawy w prosty sposób uczą psy pilnowania się i obserwowania dokąd podążasz. Nie zapomnij nagrodzić psa, gdy Cię znajdzie. Spośród naszych psów to właśnie młodsza malamutka jest tym psem, którego nie da się w lesie zgubić- jest tak bystra i tak wyczulona na każdą próbę schowania się, że to ona wskazuje pozostałym psom kierunek dokąd trzeba biec, by nas znaleźć- labrador może się przy niej schować!

  2. Jeśli masz szczeniaka, od początku ucz go jakie są korzyści bycia przy Tobie. Pamiętaj, że szczeniaki do około 4 miesiąca (zanim wkraczają w wiek dorastania) mają naturalną motywację do podążania za nami i nie oddalania się od nas. Tym samym to czas, kiedy możesz wykonać setki powtórek przywołania, zabawy w zmiany kierunków na spacerach i setki razy nagrodzić psa za bycie blisko.
  3. Jeśli znajdujesz się na nowym terenie lub widzisz, że w okolicy jest dużo zwierzyny (widać to zwłaszcza po zachowaniu psów!!!) i masz wątpliwości co do tego, czy uda Ci się przywołać psa (bo np. widzisz, że mocno się zawęszają i trudno z nimi złapać kontakt)- asekuruj się linką lub po prostu nie puszczaj psa luzem. Bezpieczeństwo Twoje, Twojego psa i spokój zamieszkującej dany teren zwierzyny są najważniejsze.
  4. Nie czekaj na sytuację awaryjną by przywoływać psa- rób to często i bez większego powodu, nie tylko wtedy, gdy spacer dobiega końca. Dla wielu psów największą nagrodą za przybiegnięcie do Ciebie będzie możliwość dalszego biegania czyli pochwalenie psa za powrót do Ciebie i wydanie np. komendy „biegaj”.
  5. Nigdy nie stój po przywołaniu jak drzewo- jeśli przywołujesz psa, który np. w najlepsze bawi się wtedy z innym i po przywołaniu stoisz jak słup soli obserwując psa, raczej nic z tego będzie. Dajesz mu komunikat „baw się dalej, ja tu sobie na Ciebie poczekam”. Po każdym przywołaniu odwróć się do psa plecami i odchodź w kierunku przeciwnym do psa- przekazujesz mu w ten sposób informację: „stary, zawołałem Cię i idę, a Ty szybko decyduj co robisz”.
  6. Jeśli z jakiegoś powodu jednorazowe zawołanie nie zadziałało, masz zawsze przy sobie potężne narzędzie w postaci swojego głosu i ciała, którym możesz energicznie zachęcić psa do przybiegnięcia do Ciebie- nie bój się energicznie zawołać psa, klasnąć dłońmi, odbiec czy podskoczyć- pokaż psu, że bycie z Tobą jest najbardziej atrakcyjną aktywnością jaka może go spotkać w danym momencie.

Najczęściej popełniane błędy

  1. Zwykle po tym, jak pies do Ciebie przybiegnie zapinasz go na smyczPamiętaj, że Twój pies funkcjonuje w świecie wytworzonych skojarzeń i zbudowanych doświadczeń. Jeśli wchodząc na bezpieczny teren zawsze spuszczasz psa ze smyczy, pozwalasz mu swobodnie biegać, a gdy stwierdzisz, że czas wracać do domu wołasz psa i zapinasz go na smycz, to jesteś na dobrej drodze do tego, by pies przestał mieć ochotę przybiegać do Ciebie na zawołanie. Przywołuj psa do siebie nie tylko wtedy, gdy chcesz zakończyć jego swobodę, lecz kilkakrotnie, często tylko po to, by go pochwalić i nagrodzić i znów pozwolić mu się oddalić. To buduje w psie przekonanie, że nie każde Twoje zawołanie oznacza koniec swobody i że warto do Ciebie przybiegać, gdy wołasz.
  2. Karcisz psa, który zwlekał z przyjściem do Ciebie (co zdążyło Cię zirytować)Twoje nawoływanie psa czasem jest nieskuteczne- pies zainteresuje się czymś, zaabsorbuje go zabawa z innymi psami, a Ty wołasz… wołasz… wołasz… coraz bardziej zniecierpliwiony. Gdy po kilkunastu minutach pies w końcu do Ciebie wolno podchodzi, jedyne co masz ochotę zrobić, to nawciskać psu słownych reprymend i szybko oddalić się w stronę domu. Tymczasem nawet jeśli powrót psa do Ciebie trwał dłużej niż byś tego oczekiwał, psu należy się pochwała (a jeśli trudno Ci będzie ją wyartykułować, to chociaż oszczędź mu reprymend)- w przeciwnym razie kilka takich sytuacji, gdy pies po powrocie do Ciebie zostanie ukarany wystarczą, by pies w każdej innej sytuacji kompletnie stracił motywację do bycia blisko Ciebie i reagowania na Twoje przywołanie. Zastanów się raczej co zrobić, by to przywołanie poprawić i by wyglądało ono tak, jak sobie to wymarzyłeś- wszystko jest możliwe, wystarczy chęć współpracy z psem z naszej strony!
  3. Nie nagradzasz psa, bo uważasz, że to jego psi obowiązek być na każde Twoje zawołanieNie boimy się karcić psów i jesteśmy jako gatunek szeroko wyspecjalizowani w wynajdowaniu coraz to nowszych sposobów i technik karcenia naszych zwierząt. Dużo trudniej przychodzi nam nagradzanie naszych psów za wszystko to, co w ich zachowaniu jest poprawne, co nam się podoba. Wychodzimy z założenia, że pies sam z siebie powinien mieć umiejętność bycia blisko nas, nie oddalania się, tymczasem mało jest malamutów, które się taką cechą odznaczają. Cała reszta tych, które są spuszczane ze smyczy z pewnością była za te powroty nagradzana- dobrym słowem, zabawką, smakołykiem, możliwością dalszego swobodnego hasania itp. Te drobne gesty z naszej strony budują w psie przeświadczenie, że warto do nas wracać. Pamiętaj też, że nie ma uniwersalnych nagród- znajdź taką, która będzie prawdziwą nagrodą dla Twojego psa i zaskakuj psa atrakcjami, które płyną od Ciebie po powrocie- różnicuj nagrody!

Czym można nagradzać psa?

  • smakołykiem: sucha karma, którą je zwykle pies, drobno pokrojone kawałki parówki, wędliny, drobno pokrojony ser żółty, drobne kawałki chleba, groszek ptysiowy, liźnięcie pasztetu, liźnięcie serka topionego, surowe mięso, wędzone płuca wołowe, kawałki żwaczy itp.
  • zabawką: wyrzuceniem piłki, zabawa w szarpanie się piłką na sznurku czy sznurem
  • pochwałą, pogłaskaniem psa
  • nagrodą środowiskową np. komendą „biegaj” czyli daniem psu możliwości dalszego biegania, możliwością popływania, powęszenia itp.
  • wszystkim o czym wiesz, że jest atrakcyjne dla psa, możliwe do wydania mu i o czym wiesz, że w danej chwili będzie dla Twojego psa nagrodą!

Realny do osiągnięcia efekt końcowy to możliwość spuszczania psa ze smyczy w różnych warunkach i poczucie bezpieczeństwa stworzone przez pewność, że na Twoje zawołanie pies do Ciebie wróci.

Obie moje malamutki mieszkają ze mną od szczenięcia i od szczenięcia były spuszczane ze smyczy, a trening przywołania był dla mnie priorytetowy. Mimo niemal stuprocentowego przywołania zawsze jestem na spacerze uważna, nie zrezygnowałam z nagradzania psów za powroty do mnie, a spacer przeplatany jest często aktywnościami, w których uczestniczymy z psami. Widok naszych swobodnie biegających psów jest dla nas ogromną frajdą i nagrodą za czas poświęcony na ćwiczenia.

* * *

autor: Agnieszka Faber

Trener szkolenia psów, behawiorysta COAPE, dogoterapeuta, wolontariusz Fundacji Adopcje Malamutów

Jeśli chciałbyś potrenować przywołanie pod naszym okiem, serdecznie zapraszam na zajęcia - szczegóły znajdziesz na na

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.