Komunikacja psów i zapobieganie zachowaniom agresywnym

DSC_8913

foto Agnieszka Faber

Komunikacja psów i zapobieganie zachowaniom agresywnym.

Drogi Czytelniku, otworzyłeś ten link, by dowiedzieć się czegoś o psiej agresji. Być może po prostu Cię to interesuje, być może niepokoi Cię zachowanie Twojego psa, a może po prostu chcesz porównać swoją dotychczasową wiedzę z tą zaprezentowaną poniżej. Jaka nie byłaby Twoja motywacja do zgłębienie tego tematu, winna jestem każdemu, kto tu zajrzy wyjaśnienie tego, jakie informacje tu znajdziesz, a jakich próżno tu szukać.

Z pewnością NIE znajdziesz w tym tekście odpowiedzi na pytanie „a co, jeśli mój pies….(tu nazwane zachowanie)” lub „mam agresywnego psa, co robić?”. Wielu z Was zadaje sobie w tym momencie pytanie „dlaczego?” lub „no to o czym będzie tu mowa?”. Z artykułu na pewno odczytacie przekaz, który mówi, że żadnego zachowania, a zwłaszcza agresywnego nie można rozwiązać on-line, przez telefon, dzięki wymianie mailowej czy na forum internetowym. Bez znajomości, obserwacji psa, obserwacji danego zachowania, znajomości kontekstu i wielu, wielu innych rzeczy żaden odpowiedzialny człowiek nie będzie udzielał rad jednoznacznych, takich, które miałyby problem rozwiązać.

Co więc znajdzie się w artykule? Przedstawię pokrótce to, czym jest agresja, a czym nie jest, poruszę ważne kwestie dotyczące sposobów komunikowania się psów, będą też wskazówki dla właścicieli psów młodych i tych starszych. Zapraszam do lektury.

Komunikacja psów
Zanim omówimy sobie pojęcie agresji, niezbędne jest sięgnięcie po wiedzę na temat tego, w jaki sposób komunikują się psy.

Psy używają wzorców komunikacji do porozumiewania się zarówno z osobnikami swojego gatunku (psami), jak i ludźmi. Na wzorce te składają się sygnały wizualne (postawa ciała, pozycja ciała czyli jego „ułożenie” względem drugiego osobnika), sygnały węchowe oraz wokalizacja. Wiedza na temat tego jak porozumiewają się psy stwarza szansę na bezkonfliktowe i komfortowe życie z nim pod jednym dachem, bez potrzeby ślepego naśladowania tego, co prezentuje sobą pies. Psia komunikacja jest bardzo złożona, a sygnały bywają bardzo subtelne, tak subtelne, że nie dają się jednoznacznie zaszeregować ani powtórzyć przez nas, ludzi a tym samym prawidłowo odczytać przez psy.

Sygnały zapachowe

Zmysł węchu psa jest o wiele bardziej rozwinięty niż człowieka. To co dla nas jest po prostu węszeniem z nosem w trawie dla psa jest jak przeczytanie gazety z najnowszymi informacjami o regionie. Zapach jako narzędzie komunikacji jest z psem zawsze: podczas powitania i rytualnego obwąchania okolic intymnych drugiego psa, podczas spaceru po mieście czy w lesie.

Podczas interakcji z drugim psem i dzięki możliwości obwąchania się nawzajem pies zbiera informację o płci, wieku czy stanie emocjonalnym drugiego zwierzęcia.

Do komunikacji używane są mocz, kał, wydzielina z gruczołów okołoodbytowych i indywidualny zapach ciała.

Wokalizacja

Ważnym narzędziem służącym psom do komunikowania się jest wokalizacja czyli sygnały głosowe. Każdy z nas jest w stanie wymienić kilka sposobów, w jaki psy „rozmawiają”: szczekanie (niezbyt częste u malamutów, raczej w formie pojedynczych szczęknięć aniżeli złożonych sygnałów jak w przypadku innych ras), wycie (występuje u niewielu ras), skomlenie, warczenie (sygnał grożący).

Sygnały głosowe różnią się od siebie nasileniem, sytuacją w której wystąpią, intencją psa, który takie sygnały wysyła. Szczeknięcia inaczej będą brzmiały u psów, które się bawią, u psów, które zostały odizolowane a jeszcze inne będzie nasilenie szczęknięć u psów, które się awanturują.

Sygnały wizualne

Mowa ciała przydaje się przede wszystkim psom, które widzą się i są blisko siebie. Część sygnałów wizualnych będzie miała za zadanie zakomunikowanie przyjacielskich zamiarów wobec drugiego psa/człowieka, inne będą sygnalizowały intencje agonistyczne. Sygnały afiliacyjne będą więc swoistą zachętą do zbliżenia się i nawiązania interakcji podczas gdy sygnały agonistyczne będą dotyczyły zachowań agresywnych lub poddańczych, których intencją jest uniknięcie konfrontacji, ucieczkę. Wielu Czytelników na pewno słyszało o sygnałach uspokajających, opisanych m.in. przez Turid Rugaas czyli sygnałach, które mają za zadanie pokojowe rozejście się psów, zakomunikowanie sobie przyjacielskich, neutralnych zamiarów . W artykule tym posługuję się podziałem sygnałów wizualnych wg. Jamesa O’Heare, który sygnały uspokajające zalicza do tych komunikujących chęć uniku/ ucieczki czyli agonistycznych.

Sygnały komunikacyjne

Żeby najlepiej oddać sens pojęcia „sygnałów afiliacyjnych” wyobraźcie sobie psy, które się znają i które widzą się nie po raz pierwszy- zobaczycie z pewnością psy, które po rytualnym powitaniu, obejściu się czy powąchaniu genitaliów, przypadają do charakterystycznego ukłonu, mają błysk w oku, poruszają się niezdarnie, przyjaźnie poszczekują. Podczas interakcji oczu psów są szeroko otwarte, a ich ruch sprawia wrażenie beztroskiego, tak, jakby psy kołysały się na boki. Psy podczas zabawy często dyszą i robią sobie krótkie przerwy. Psy są rozluźnione, nie poruszają się na sztywnych łapach i na napiętych mięśniach.

Podczas spotkania z innym psem po raz pierwszy sygnały te mogą być dużo bardziej subtelne: rozluźniony pies z uszami noszonymi typowo dla rasy, ale nie położonymi na głowie czy pochylonymi do przodu, swobodnie noszony ogon typowo dla rasy, pies, który lekko ziaje- tak właśnie możemy wyobrazić sobie psa, który prezentuje chęć zbliżenia się do drugiego osobnika.

Intencją psa wysyłającego sygnały uspokajające będzie uniknięcie konfrontacji. W tej grupie sygnałów możemy wyróżnić bierne oraz aktywne sygnały uspokajające. Do biernych będzie należało np. położenie się na plecach, odsłonienie brzucha, podkulenie ogona między nogami. Nazwa „bierne” sygnały sugeruje, że pies do momentu, aż drugi osobnik nie przestanie go obwąchiwać nie zmieni pozycji ciała. Pies, który wysyła aktywne sygnały uspokajające może skulić się, by sprawiać wrażenie mniejszego, podnieść łapę, lizać drugiego psa po faflach. Takie zachowanie nie bez powodu kojarzy się nam ze szczeniętami, które tak komunikują się z matką: wg. O’Heare „…te zachowania szczenięce przekształciły się w odruchy uspokajające u dorosłych osobników, aby wywołać u przeciwnika tolerancję typową dla rodziców” (O’Heare:2009:87).

Gdy pomyślimy o psie wysyłającym sygnały agresywne z pewnością bez trudu przyjdzie nam do głowy pies, który będzie wyprostowany, pochylony do przodu, będzie miał zjeżoną sierść, odsłonięte zęby, będzie patrzył się prosto w oczy drugiemu psu czy człowiekowi.

Mimo, że bez trudu potrafimy zobaczyć a nawet zinterpretować sygnały wysyłane przez psy to czyhają tu na nas pułapki. Wymieniłam jedynie główne grupy sygnałów celowo pomijając te niejednoznaczne, odcinające, dwuznaczne jak np. agresywno-afiliacyjne. Zawsze pamiętajmy o tym, że sygnały wysyłane przez psy rzadko występują w pojedynkę, a sygnały z poszczególnych grup łączą się ze sobą dając bardziej złożone zachowanie psa, którego obserwujemy. Nie jest też tak, że zjeżenie sierści czy machanie ogonem możemy bez wahania przyporządkować do jednej z grup- zjeżoną sierść może mieć zarówno pies, który faktycznie wysyła sygnały agresywne wobec drugiego psa, jednak takim samym sygnałem niektóre psy zareagują np. na nową, wcześniej nieznaną rzecz w swoim otoczeniu. Psy bardzo często przeżywają tzw. konflikt motywacyjny: z jednej strony np. chcą się zbliżyć, z drugiej jednocześnie obawiają się nowego co również sygnalizują swoją postawą ciała. Przykładem takiego zachowania jest np. moja malamutka Szyszka, która zwykle reaguje tak na spotkanie z dzieckiem- na zmianę zbliża się i oddala, przypada do ziemi w ukłonie po to by zaraz odsunąć się lekko do tyłu.

Znajomość mechanizmów dzięki którym komunikują się ze sobą psy ma dla nas ogromne znaczenie, również w kontekście naszych rozważań o agresji psów. Żeby prawidłowo zobaczyć, ocenić i zinterpretować daną sytuację potrzebna nam wiedza na temat tego w jaki sposób komunikują się ze sobą psy a co za tym idzie: w jaki sposób my będziemy mogli odczytywać wysyłane przez psy sygnały po to by np. przerywać jakąś interakcję lub dopuścić psy do kontaktu ze sobą.
Wiedza na temat komunikacji psów pozwala nam przewidywać zachowanie psa a także uświadamiać sobie konsekwencje takich a nie innych psich zachowań.

Czym jest agresja?

By przybliżyć to pojęcie posłużę się dwoma definicjami, które najprościej, a jednocześnie najpełniej oddają jego sens.

 

Zachowanie agresywne – zachowanie używane w stosunku do przedstawiciela tego samego lub innego gatunku, mające na celu zranienie, usunięcie, zabicie lub pokonanie przeciwnika w konflikcie o zasoby (Gattermann, 1993)

Gattermann rozróżnia też zachowania agonistyczne czyli każde zachowanie skierowane przeciwko przedstawicielowi tego samego lub innego gatunku lub jako reakcja na jego zachowania, jako cześć lub odpowiedź na grożenie, atak lub zakłócenie spokoju. Zachowanie agonistyczne zawiera zarówno elementy defensywne jak i ofensywne. W związku z tym może być używane do utrzymania dystansu w czasie i przestrzeni w stosunku do przeciwnika (Gattermann, 1993).

Na potrzeby tego artykułu będę posługiwała się pojęciem zachowania agresywnego, opisanego przeze mnie powyżej.

Prezentowanie przez psy zachowań agresywnych jest dla nas, ludzi bardzo poważnym problemem, rzeczą, której nie jesteśmy w stanie zaakceptować i z którą często zgłaszamy się do trenerów o pomoc lub próbujemy poradzić sobie samemu. Każdemu marzy się pies, który będzie dobrze dogadywał się z innymi psami (również tej samej płci), nie będzie reagował agresywnie przy misce czy w jakiejkolwiek innej sytuacji, pies, o którym będziemy mogli powiedzieć, że „na pewno nie ugryzie, jest bardzo łagodny”.

Rzeczywistość jest jednak inna: zachowania agresywne u psów były, są i będą czymś bardzo dla nich naturalnym, czymś co jest wpisane w etogram, jest najbardziej psie spośród wszystkich psich rzeczy, jakie przychodzą nam do głowy. Psy nie napiszą skargi, nie zadzwonią na infolinię, nie wyprowadzą się z mieszkania jeśli coś je przerośnie- są kameleonami ewolucji, bo ze wszystkich gatunków na ziemi najlepiej przystosowały się do życia z człowiekiem, co czyni je wyjątkowymi ale i często bardzo nieszczęśliwymi w życiu z nami na co dzień.

Zachowania agresywne spotykają się z naszą natychmiastową reakcją i dezaprobatą. Najprostszym przykładem tego jak nieumiejętnie „formujemy” nasze psy jest warczenie. Pies, który warczy przy próbie odebrania jedzenia/ zabawki często spotyka się z naszą złością, dostaje „paca” po głowie albo otrzymuje od nas długi monolog o tym jaki jest brzydki i zły i jak to nie wolno mu tak robić. Dla psa jest to jasny komunikat: „warknąłem, bo sytuacja, w której się znalazłem nie podoba mi się, obawiam się jej, nie jest dla mnie komfortowa, czuję się sfrustrowany (każdy pies może przeżywać inne emocje). Warknąłem, żeby zwiększyć dystans za co otrzymałem karę. Następnym razem….”.
No właśnie, co? Czy nasza kara przyniesie skutek i tak jak to sobie wyobraziliśmy sprawi, że pies przestanie warczeć? Niestety, w wielu przypadkach może być zupełnie odwrotnie. Warczenie jest grożeniem, ale jednocześnie ostatnim wołaniem o „pokój”. Pies, który będzie karcony za warczenie prawdopodobnie w przyszłości owszem, będzie unikał warczenia, ale dużo szybciej czy też od razu przechodził do kłapnięcia zębami czy ataku. Nawet jeśli teraz podniesie się larum i wykrzyczysz do monitora: „Ale u mojego psa się sprawdziło! Już nie warczy!” to prawda jest taka, że ta reakcja mogła stłumić to zachowanie, ale nie rozwiąże to problemu- pies nadal nie wie JAK ma ZAREAGOWAĆ, wie tylko, czego ma nie robić. To może odbić się nam czkawką w najmniej oczekiwanym momencie.

My powiemy „słuchaj, denerwujesz mnie, spadaj!”, pies może warknąć, by „powiedzieć” nam to samo. My zaczepiani przez zmarnowanego życiem i alkoholem pana nie przechodzimy od razu do rękoczynów- nie zmuszajmy więc do tego psów.

NIE CHCĘ PSA AGRESYWNEGO! CHCĘ NORMALNEGO! -
Czyli jak nie stworzyć potwora

Nie sposób dać recepty na psa wymarzonego i pozbawionego agresji. Mamy jednak ogromny wpływ na to jaki będzie nasz pies- od momentu wyboru hodowli przez pierwsze dni w nowym domu aż do ostatniego dnia życia psa możemy wpływać na jego zachowanie, pracować z nim, dokształcać się, by nasze relacje były lepsze. Grzech z tego nie skorzystać, więc poniżej kilka spośród kilkudziesięciu ważnych wg. mnie spraw, ćwiczeń, rzeczy, dzięki którym nie stworzymy potwora i lepiej zrozumiemy naszego malamuta.

Wybór hodowli

Wybór hodowli został szczegółowo opisany w artykule Nie wspieraj bylejakości i nie sposób się z nim nie zgodzić. Dodam więc od siebie tylko to, co wydaje mi się istotne w kontekście tematu jakim się zajmujemy.

Karmienie

To, na co zwykle nie zwracamy szczególnej uwagi to sposób w jaki karmione są szczenięta z miotu. Większość hodowców karmi szczenięta podając im posiłek w dużej misce, na tacy, w brytfance czy czymkolwiek innym, co pozwala wszystkim szczeniętom jedzenie na raz. Jest to na pewno wygodne, ale może przysporzyć nam problemu jakim jest bronienie zasobów przede wszystkim na linii pies-pies.
Szczenięta które jedzą razem z jednego talerza:
- uczą się, że trzeba jeść szybko, bo jeśli szybko, to więcej zjedzą
- uczą się, że można odganiać inne szczenięta, bo wtedy zje się więcej
- nigdy nie najedzą się po równo i nie nauczą się jedzenia w spokoju- zawsze będzie to związane z połykaniem byle jak i byle szybko- to właśnie bylejakość spożywania!

Nie ma się co śmiać i drwić- w tak banalny sposób możemy sobie wybrać czworonoga, który będzie odganiał drugiego psa od miski, gryzaka, zabawki. Oczywiście- nie wszystkie psy będą miały z tym problem. Obie moje malamutki były tak karmione, ale tylko u jednej doświadczyłam konsekwencji tego sposobu karmienia.

Konsekwencje? Pies, który ma już wdrukowane takie zachowanie odganiania może nawet jakiś czas po posiłku rościć sobie prawo do miejsca, w którym jadło i odganiać z tego miejsca psa z którym żyje pod jednym dachem.

Pytaj więc w jaki sposób karmione są szczenięta a jeśli masz na to wpływ: poproś o to, by każde szczenię miało oddzielną miskę.

Kolorowe jarmarki

Ważne jest to z czym rodzi się nasze szczenię. Nie znam badań, które dowiodłyby, że agresja sama w sobie jest tak po prostu dziedziczna, ale dziedziczne są mechanizmy reagowania w określony sposób na określone sytuacje. Wybitny eksterierowo pies czy suka, o ile prezentuje zachowania agresywne, jest nieufny/a, broni szczeniąt itp. nie powinien/nie powinna stanowić trzonu hodowli tylko przez wzgląd na zewnętrzne cechy. Co nam po wybitnym wyglądzie jeśli nie będziemy w stanie żyć z tym psem na co dzień przez jego nieakceptowalne i trudne zachowanie?

Jeśli więc stoisz przed wyborem hodowli- poznaj możliwie jak najbardziej przyszłych rodziców szczeniąt, w możliwie wielu sytuacjach: obejrzyj psy na wystawie, w hodowli, na zwykłym spacerze.

Nie sposób też nie wspomnieć o kierunku hodowli. Wiele mówi się ostatnio o kryciu ze względu na kolor szczeniąt czyli o dążeniu do urodzenia się szczeniąt określonego koloru. Przy tej okazji warto przytoczyć sławny i prowadzony do dziś eksperyment Dymitra Belyaeva. Ten rosyjski genetyk hodował lisy srebrzyste, które bardzo trudno było chociażby pielęgnować ze względu na ich dużą agresję wobec ludzi. Belyaev zaczął więc selekcjonować lisy pod kątem ich poziomu nieufności- wybierał te najmniej nieufne. Odniósł sukces- lisy w 18. pokoleniu lgnęły do człowieka, a po agresji nie było śladu. Nie osiągnął jednak zamierzonego celu, gdyż wyhodowane przez niego milusińskie lisy okazały się bezużyteczne: wraz z selekcją pod kątem zachowania nastąpiły zmiany w wyglądzie lisów- pojawiały się lisy o innym umaszczeniu, innym wyrazie pyska, o obwisłych uszach i łaciatym futrze. Ten eksperyment dobitnie przypomina o tym, że hodowla na wygląd zawsze będzie za sobą pociągała zmiany w zachowaniu, tak jak hodowla, w której pracowało się nad jednym zachowaniem pociągnęła konsekwencje w wyglądzie lisów. Współcześnie naprawdę mało uwagi poświęca się w hodowli na dobór dobrych psów pod kątem ich charakteru, warto więc wiedzieć jakich hodowli się wystrzegać i na co zwracać uwagę.

Zapobieganie

Poniżej przedstawię kilka sytuacji problemowych, które najczęściej spędzają sen z powiek właścicielom psów. Tak jak wspomniałam we wstępie nie będą to sposoby na poradzenie sobie z zachowaniem agresywnym, ponieważ zachowania te mogą mieć różne podłoże emocjonalne a tym samym inne mogą być sposoby na wyeliminowanie tego zachowania, w zależności od tego jaka jest motywacja psa do zachowywania się w ten sposób, jakie przeżywa emocje, jakie czynniki kształtują to zachowanie i tak dalej. Tym samym opisany przeze mnie trening dotyczy ZAPOBIEGANIA takim zachowaniom czyli sprawieniu, by się nie pojawiły. Sposobem na poradzenie sobie z już występującym zachowaniem agresywnym jest konsultacja z rzetelnym behawiorystą, który zaobserwuje, oceni to zachowanie i dostosuje sposób pracy do konkretnego psa.

Sytuacja nr 1
Pies okupuje łóżko, fotele lub kanapę, a przy próbie wyproszenia go z miejsca wydaje z siebie ostrzegawczy warkot.

Miejsca, które pachną człowiekiem, są miękkie, są naturalnie bardzo atrakcyjne dla psa. Po pierwsze, jeśli jesteśmy właścicielami szczenięcia od samego początku ustalmy zasady, jakie będą obowiązywały w domu i do których będą stosować się wszyscy domownicy. Jeśli już dojdziemy do wniosku, że nie chcemy, by pies wylegiwał się na naszych meblach nie pozwalajmy sobie na chwile słabości i pamiętajmy o tym, by uniemożliwiać psu możliwość odpoczynku tam. Jeśli pies wyleguje się na meblach pod naszą nieobecność możemy zamknąć drzwi do tego pomieszczenia lub położyć na fotelu czy kanapie np. krzesło by pies nie mógł tam wejść.

Zaobserwujmy gdzie w domu pies najchętniej się kładzie a jeśli to miejsce nie jest zagospodarowane możemy ustawić tam posłanie lub klatkę psa. Pierwszym sposobem na zapobiegnięcie agresywnym zachowaniom typu bronienie miejsca jest zapewnienie psu miejsca tylko dla niego, w którym będzie mógł odpoczywać i w którym, co ważne, nikt nie będzie mu podczas tego odpoczynku przeszkadzał!
Posłanie lub klatka powinny więc stanąć w miejscu, z którego pies może obserwować życie rodzinne (np. pokój dzienny, przedpokój), ale równocześnie takie, które znajduje się w ciągu komunikacyjnym i nie naraża psa na wieczne przemieszczanie się domowników i przesuwanie psa w kąta w kąt.

Żeby oduczyć psa pilnowania miejsca należy nauczyć go komendy „hop” i np. „złaź”. Do uczenia tych komend wybierzmy inną przestrzeń niż ta, której pilnuje pies (może być np. koc lub poduszka). Na początku należy nauczyć psa targetowania czyli podążania za obiektem (może to być nasza dłoń). Pierwszy etap tego ćwiczenia wygląda następująco:

Przygotowujemy z jednej dłoni kliker, w drugiej smakołyki. Na początku skupiamy na sobie psa (czekamy aż na nas spojrzy, klikamy i wydajemy smakołyk). Gdy pies jest na nas skoncentrowany wyciągamy w bok dłoń i czekamy aż pies spojrzy w kierunku dłoni (lub odwróci nieznacznie głowę w kierunku tej dłoni, dotknie nosem itp.). Gdy tylko to zrobimy naciskamy kliker i wydajemy smakołyk. W kolejnych sesjach oczekujemy, że nie poprzestanie na spojrzeniach na rękę, ale będzie np. zbliżał do niego głowę, aż do momentu, gdy świadomie będzie dotykał naszej dłoni. Docelowo pies ma dotykać dłoni niezależnie od tego, gdzie ona się znajduje a także podążać za nią. Gdy pies ma to opanowane kładziemy na podłogę koc lub poduszkę, wydajemy komendę, która ma oznaczać wejście np. „hop” i wskazujemy to miejsce ręką. Jeśli pies wszedł na koc chwalimy go i nagradzamy. To samo robimy z komendą „zejdź”- jeśli pies zareaguje i podąży za dłonią, entuzjastycznie go chwalimy i nagradzamy. Wykonanie tego ćwiczenia nie oznacza jednak, że pies będzie schodził z miejsca, które ma dla niego tak duże znaczenie. Żeby to osiągnąć będziemy musieli pracować nad tymi komendami w różnych miejscach, pozwalając psu raz na dłuższe, raz krótsze wypoczywanie na kocu i w innych miejscach, czyli stopniowo utrudniając psu to ćwiczenie.

Jeśli pies ma jakieś alternatywne miejsce- posłanie, w którym też dzieją się ciekawe rzeczy (szczenięciu możemy tam zostawić np. nasz t-shirt, możemy dawać psom gryzaki i jedzenie na posłaniu lub zabawki typu kong) szybko wybierze właśnie to miejsce zamiast kanapy, na której nic się nie dzieje.

Najgorsze co możemy zrobić z dorosłym psem lub szczenięciem, które broni miejsca jest siłowanie się z psem, spychanie go czy inne siłowe rozwiązania. Pamiętajcie o tym, że pies nie ma możliwości czytania Wam w myślach, bo jest PSEM. Dużo prościej niż siłować się z 50kg psem będzie nauczenie go dwóch prostych komend, wyznaczenie miejsca do odpoczynku i konsekwencja.

Sytuacja nr 2
Pies broni miski lub atrakcyjnych kąsków jak surowa kość

Niezależnie od tego czy mamy szczenię czy psa dorosłego od pierwszych dni pamiętajmy o tym, że to my jesteśmy maszynką do wydawania wszystkiego co dobre- przywilejów, jedzenia, zabawy, kontaktów z innymi psami itp.

Kiedy psy najczęściej warczą podczas jedzenia? – Kiedy zbliżamy naszą dłoń do psiego pyska. Dlaczego zwykle budzi to w psach takie emocje? – to proste. Zauważcie, że za zwyczaj zbliżamy naszą dłoń do miski czy pyska psa, by mu coś odebrać- coś co porwał na spacerze, pustą miskę by ją napełnić, gryzaka, gdy czas już go zostawić i tak dalej. Tym samym zbliżająca się ręka kojarzy się psu ze stratą tego, na czym mu bardzo zależy. Naturalne jest więc, że pies nie będzie chciał tak łatwo oddawać tego co ma w pysku skoro wszystko co do tej pory robiliśmy kojarzyło się z odbieraniem.

Jak to zmienić?
Po pierwsze: atrakcyjne gryzaki typu żwacze, surowe kości, penisy wołowe czy inne „śmierdziele” wydawajmy psu z ręki przytrzymując jedną dłonią gryzaka. Tym samym pies ma możliwość glumania gryzaka tylko w naszej obecności i w obecności naszej ręki. Ponadto nauczmy psa puszczania tego co ma w pysku, i korzystajmy z zamiany- w zamian za to, że pies wypuszcza coś z pyska dostaje coś równie atrakcyjnego.

Po drugie: odkręćmy skojarzenie ćwicząc z miską i karmą. Jeśli karmisz psa z miski wsypując psu po prostu porcję – podziel ja na mniejsze, połóż pustą miskę na ziemi, wsyp kilkanaście granulek, poczekaj aż pies zje, wsyp kolejne granulki. Gdy pies je również dosypuj trochę z porcji- zauważ, że wtedy zbliżająca się do miski ręka zapowiada coś przyjemnego- jedzenie. Ćwiczenie to utrudniaj podchodząc do psa przy misce, delikatnie go dotykając, wrzucając kilka chrupków i odchodząc. Kolejnymi etapami może być dotykanie psa, podnoszenie miski i tym podobne.

Ważne: Mamy często manię na punkcie grzebania psu w misce- chcemy doprowadzić do tego, by pies nie reagował na grzebanie w posiłku, zabieranie go, oddawanie i inne. Owszem, warto nauczyć psa, że nasze zbliżanie się do miski zapowiada tylko i wyłącznie dobre rzeczy, ale zastanówmy się, czy konieczne jest po prostu przeszkadzanie psu w posiłku? Jeśli pies dobrze reaguje po takim treningu na nasze zbliżanie się do miski nie doprowadzajmy go do wrzenia i nie podnośmy w nieskończoność poziomu trudności. Po prostu dajmy psu posiłek, odczekajmy kilkanaście minut aż zje, zabierzmy miskę i już – my też lubimy zjeść powoli i bez nerwów.

Sytuacja nr 3
Pies jest agresywny w zabawie.

Co to oznacza w praktyce? Często słyszy się o tym, że pies zaczyna wariować, skakać, szczypać, podgryzać i mocno nas irytować swoim entuzjazmem w zabawie. Jeśli do tego dodamy zabawowe powarkiwanie i to, że nasz pies jest w stanie nas w tej zabawie obalić, to zaczynamy się zastanawiać co zrobić, by go tego oduczyć.

Zarówno szczenię jak i dorosły pies powinien umieć się z nami bawić. Tym samym musimy określić jaka zabawa nam odpowiada, jaka sprawia nam i naszemu psu przyjemność i określić zasady, którymi będą się te zabawy rządziły.

Psy bardzo lubią zabawy polegająca na przeciąganiu się i szarpaniu zabawki z właścicielem. To zabawa bezpieczna nawet dla starszych dzieci- warunkiem jest tylko odpowiednie wypracowanie zabawki i nauczenie psa komend „łap”, „moje” i „puść”.

Wybierzmy jedną zabawkę, do której pies nie będzie miał stałego dostępu- będzie służyła tylko do zabawy z nami. Niech będzie to taka zabawka, która możemy chwycić i my- np. sznur lub piłka na sznurku. Komenda „łap” ma zawsze inicjować zabawę- wtedy zaczynamy się z psem szarpać. By nauczyć komendy „puść” unieruchamiamy zabawkę (np. przytrzymując ją sobie na udzie) i czekamy, aż pies zwolni uścisk i puści zabawkę. Gdy jego pysk się otwiera wymawiamy „puść” po czym OD RAZU wydajemy komendę „łap” i dalej bawimy się z psem. To ważne, dlatego, że inaczej znów puszczenie zabawki kojarzyło by się z końcem zabawy. Tego nie chcemy, więc nagrodą za puszczenie zabawki jest możliwość dalszej zabawy. Jeśli chcemy na dobre zakończyć zabawę wydajmy psu komendę łap, ale nie pozwólmy psu złapać zabawki- po krótkiej pogoni niech zniknie za naszymi plecami albo w kieszeni.

Jeśli pies zaczyna bawić się w sposób, który nam nie odpowiada najprostszym sposobem jest zdjęcie go z siebie (jeśli np. na nas skacze) i ignorowanie go- odejście od niego, odejście do innego pomieszczenia, nie nawiązywanie kontaktu wzrokowego z psem i nie gadanie do niego. Pies docelowo nauczy się, że zabawa jest wtedy, gdy obie strony chcą się bawić i odbywa się na naszych zasadach. Ważne jest to, by nie odpychać psa ilekroć zaczyna nas obskakiwać i pogryzać czy szarpać za rękaw bo dla niektórych psów może to być jeszcze lepsza zabawa, zwłaszcza w połączeniu z naszymi piskami i mówieniem w kółko „nie skacz, nie skacz” co nic dla psa nie znaczy (właściwie znaczy- pies skacze, gdy to słyszy). Podstawą do odzwyczajenia psa takiej agresywnej, bardzo energicznej zabawy jest przerywanie mu tego zachowania. Możemy posłużyć się słowem np. „stop”, które będzie przerywało taką zabawę. Po wydaniu tej komendy odchodzimy od psa i całkowicie ignorujemy jego zachowanie, zaczepki, nawet nie patrzymy w jego kierunku. Ponadto warto nauczyć psa jak się można z nami bawić, bo malamut jak każdy pies ma dużą potrzebę interakcji i zabawy z nami.


Sytuacja nr 4
Zachowania agresywne wobec dzieci

Relacje między dziećmi a psami to temat rzeka i bardzo ubolewam nad tym, że zdroworozsądkowo patrząc nie mogę zdominować tekstu tym właśnie zagadnieniem. Jeśli jednak poruszamy temat zachowań agresywnych to od razu nasuwają mi się przykłady kłopotliwych zachowań psów wobec dzieci.
Tak jak w każdym omówionym przeze mnie przykładzie skupię się nad tym co robić, by zapobiegać agresywnym zachowaniom wobec dzieci, niezależnie od tego, czy mamy szczenię czy dorosłego psa.
Najważniejsze to spojrzeć na dziecko po psiemu- gdy do domu przybywa noworodek, dla psa jest nową istotą, być może wcześniej poznaną (dzieci rodziny, znajomych), a może zupełnie „obcą”. Zwykle jednak nie jest problemem to, że pies nie akceptuje noworodka. Problemy zaczynają się, gdy dziecko zaczyna raczkować, a potem chodzić. Nawet jeśli pies miał dzięki nam kontakty z dziećmi na różnym etapie rozwoju- z noworodkami, dziećmi w wieku przedszkolnym, szkolnym, to jednak sytuacja domowa, gdy dziecko, które pies już poznał jako leżącego lub kołyszącego się w siedzisku bobasa zaczyna nagle poruszać się i to po podłodze, wydając z siebie dziwne dla psa dźwięki i dążyć do kontaktu z psem- może być bardzo trudna. Pies nie ocenia dziecka w kategorii rozwoju, nie jest dla niego naturalną konsekwencją to, że dziecko, które do tej pory leżało i gruchało, teraz zaczyna szybko acz niezdarnie przebierać nogami po podłodze zataczając coraz szersze kręgi. Zwykle wtedy pojawia się pierwsze warknięcie. Czy musi do niego dojść? Otóż nie, nie musi.
Jeśli już uświadomimy sobie, że dla psa ta sytuacja będzie rozpatrywana jako nowa, czas przejść do rzeczy i ćwiczeń.

1. Kontrola

      Niezależnie od tego jak bardzo wydaje Ci się, że Twój pupil jest przyjacielski wobec małych dzieci KAŻDY kontakt dziecka z psem musi być przez Ciebie kontrolowany.

2. Obserwacja

      Naucz się obserwować swojego psa. Jeśli widzisz, że na widok zbliżającego się czy nawet poruszającego się w bliskiej odległości psa bobasa, Twój czworonóg pokazuje, że czuje się nieswojo- nie czekaj, aż zareaguje „podniesionym głosem”- zabierz psa z tego sytuacji lub zabierz dziecko z tej drogi, którą obrało. Co powinno zwrócić Twoją uwagę? Z pewnością wycofywanie się psa czy wysyłanie sygnałów uspokajających (oblizywanie się, odwracanie głowy, mrużenie oczu, ziewanie itp.). Pamiętaj, że jeśli nie zareagujesz, naturalnym dla psa kolejnym ruchem może być warknięcie (jeśli np. pies znajdzie się w sytuacji z której nie może się wycofać i np. wyjść z pomieszczenia), a jeśli i to nie przyniesie efektu- kłapnięcie zębami.

3. Wyznacz strefy

      Jeśli nie zawsze możesz kontrolować to co dzieje się i z psem i z dzieckiem wyznacz strefy dla psa i dla dziecka- tak, żeby każda istota miała swoją przestrzeń, której nie będzie sobie nawzajem naruszać.

4. Poćwicz

      Usiądź z dzieckiem na kolanach na krześle lub na podłodze. Kontroluj ruchy dziecka tak, by np. przypadkowo nie kopało psiaka. Jeśli pies SAM Z SIEBIE zbliży się do Was możecie rzucać mu w niedalekiej odległości od Was smakołyki. Możesz też głaskać psa razem z dzieckiem pamiętając o tym, gdzie psy lubią być głaskane (klatka piersiowa, boki), a gdzie będzie to odebrane jako coś nieprzyjemnego (klepanie czy nawet dotyk po głowie przez większość psów będzie tak własnie odebrany)

5. Zaaranżuj przestrzeń

      Przestrzeń kontaktów dziecka z psem zaaranżuj każdorazowo tak, by pies ZAWSZE mógł się wycofać i po prostu odejść. Tym samym jeśli dziecko „zagania” psa np. w róg pomieszczenia- zabierz malca i skieruj go na inny tor. Pies, który nie ma możliwości wybrania innej strategii i nie będzie miał szansy po prostu odejść- może zareagować agresywnie.

6. Nie zmuszaj

      Nie zmuszaj psa do kontaktu z dzieckiem, bo mimo dobrych intencji możesz osiągnąć odwrotny skutek. Daj psu zdecydować, czy ma ochotę na kontakt z dzieckiem czy nie. Jeśli nie- uszanuj to.

7. Ucz zasad
Już najmniejsze dziecko ucz pewnych zasad zabawy i kontaktu z psem. Do podstawowych będą należały na pewno :

    • jeśli pies je- nie przeszkadzamy mu ( dziecko może obserwować jak pies je lub pije siedząc w pewnej odległości, starsze mogą też brać udział w ćwiczeniu z dorzucaniem pokarmu w trakcie posiłku)
    • gdy Azorek jest w swojej klatce/ na swoim posłaniu- pozwól mu odpocząć- niech dziecko wie, że są miejsca, gdzie się psu nie przeszkadza i po prostu nie podchodzi.
    • zabawa- zabawa, kontakt socjalny z psem MUSI być przyjemny dla obu stron, jeśli ma być bezpieczny. Tym samym zapomnij o tym, by pozwalać dziecku targać psa za uszy, sprawdzać ile palców mieści się w uchu i oku, siadać na psie okrakiem i tym podobne. Jeśli zależy Ci na bezpieczeństwie dziecka- po prostu się tych zasad trzymaj.

Są też psy, które w relacji z dzieckiem będą natrętne, bardzo aktywne a prezentowane przez nie zachowania nieakceptowane przez dzieci i rodziców. W przypadku takich psów bardzo ważna będzie kontrola emocji psa- jeśli np. widzę, że mój pies przesadza ze swoją ekspresją wobec dziecka, zaczyna podgryzać, szczypać, skakać na dziecko, to moim celem jest przekazanie psu informacji, że zabawa może się odbywać, ale tylko, gdy jest spokojna. Tym samym może przydać się np. technika odizolowania psa na kilka minut, pokazanie dzieciom w jaki sposób bawić się z psem aktywnym, by ta zabawa była niezbyt pobudzająca dla psa a nade wszystko obecność rodzica przy każdej interakcji dzieci z psem. Psi natręci również się od siebie różnią, tym samym sposób radzenia sobie z tymi zachowaniami będzie uzależniony od konkretnego psiaka.

Do tej pory wszystkie sytuacje dotyczyły relacji pies-człowiek i temu co robić, by po pierwsze zapobiegać zachowaniom agresywnym, po drugie- jak trenować z psem by uniknąć niektórych kłopotliwych zachowań- bronienia miski, miejsca, agresji wobec dzieci, agresji w zabawie.

KONTAKTY PSA Z INNYMI CZWORONOGAMI – również w kontekście tego, jak nie stworzyć potwora z psa, z którym dobrze nam się żyje.

Szczenięctwo

Zapewne w pewnym momencie mając szczenię zastanowicie się nad zapisaniem małego malamutka do psiego przedszkola czyli na zajęcia dla najmłodszych psów. Ideą psich przedszkoli jest zaznajamianie psa z innymi psami, ludźmi, otoczeniem, nauka podstawowych umiejętności czyli najogólniej mówiąc dobry start w dorosłe życie psa. Do niektórych szkół przyjmowane są psy, które znajdują się jeszcze na kwarantannie, więc możemy wybrać się na zajęcia już z np. 12-14-tygodniowym szczenięciem. Czy uczęszczanie na zajęcia z małym malamutem ma sens? Z pewnością tak! Jednak już przy wyborze szkoły do której się zapisujemy powinniśmy wiedzieć na co zwrócić uwagę jeśli chcemy, by przyszłe kontakty naszego psa z innymi czworonogami przebiegały bez komplikacji.

Zwróć uwagę na to jak liczne są grupy zajęciowe- idealnie byłoby, gdyby grupa nie liczyła więcej niż 4-6 psów. Taka ilość psów pozwala trenerowi z jednej strony prowadzić zajęcia dla całej grupy, z drugiej strony jednocześnie indywidualnie podejść do każdego szczenięcia.
To przed czym przestrzegłabym właścicieli, którzy wybierają się z malamutkiem do przedszkola to szkolenia, które zakładają, że podczas ćwiczeń psy znajdują się na smyczach i oczekuje się od nich koncentracji, natomiast w trakcie przerw psiaki są spuszczane ze smyczy i mogą się swobodnie „bawić”. Słowo „bawić” nie bez powodu ujęłam w cudzysłów. Pewnie dziwi Cię to, że jestem przeciwna swobodnym ganiankom w przerwach szkolenia, dlatego też teraz postaram się to krótko i treściwie uzasadnić.

Wyobraź sobie gromadkę dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Każde dziecko mieszka w innej rodzinie, ma inne zainteresowania: jest więc mała, utalentowana baletnica, mały karateka, płaczący za mamą chłopiec i młody szachista. Między dziećmi biega też mała przyszła koszykarka a pod jej nogami plącze się młody biolog wygrzebując z ziemi skarby. W czasie przerwy każde z nich bawi się inaczej- koszykarka gania się z karateką, młody mały biolog plącze się pod nogami karatece, którego dodatkowo denerwuje ten mały mazgaj. Szachista chciał usiąść i pomyśleć, ale baletnica skacze nad nim i wywija różne figury. Cóż- trudno mówić tu o zabawie, która jest przyjemna dla wszystkich. Pośród dzieci kręcą się też rodzice, którzy dopingują dzieci, machają rękoma, choć nie wszyscy, bo niektórzy zajęci są rozmową ze sobą. Teraz wyobraź sobie, że dzieci zamieniają się w młode psy. Psy tak jak ludzie mają różne temperamenty, emocje, różne sposoby na zabawę- są psy natrętne, które uwielbiają gonić drugiego psa i powalać na ziemię, są psy, które nie są tak „przebojowe” i w kontakcie z takim natrętem zawsze będą tymi powalanymi, są psy, które bawią się spokojnie i np. dużo węszą i takie, które kręcą się pod nogami ludzi w oczekiwaniu na jakieś zadanie czy zabawę. Kontakty szczeniąt z innymi szczeniętami i dorosłymi psami są bardzo ważne- ale jeszcze ważniejsze jest to, by te kontakty były kontrolowane i zawsze, przynajmniej w pierwszej fazie kojarzyły się psu przyjemnie. Pomyśl jakie skojarzenia z taką „zabawą” będzie miał charcik włoski, który zostanie powalony przez szczenię malamuta lub bulteriera. I choć z boku może wygląda to śmiesznie, to małym, delikatnym psom wcale do śmiechu nie jest.

Zapamiętaj:

    • psom potrzebne są KONTAKTY z innymi psami, ale niekoniecznie szaleńcze gonitwy z każdym napotkanym psem. Pozwól swojemu psu zapoznać się z psem, pamiętaj o tym, by w trakcie takie spotkania pies był na luźnej smyczy, która nie będzie uniemożliwiała psu komunikacji z drugim psem.
    • do spotkań ze swoim szczenięciem wybieraj na początku psy, które znasz i wiesz jak się zachowają. Małemu szczenięciu wcale nie jest potrzebna „szkoła życia” i pokazanie przez dorosłego psa gdzie jego miejsce- jeśli będzie się kontaktował z normalnymi, zrównoważonymi psami to ich nauki i spokojne wyznaczanie granic w zupełności wystarczą.
    • naucz się obserwować swojego psa w kontaktach z innymi psami. Jeśli decydujesz się na to, by pies pobawił się z Twoim szczenięciem naucz się też obserwować kiedy tę zabawę przerywać i zakończyć. Psy nie muszą zagonić się aż padną wymęczone na trawie. Jeśli zabawa jest bardzo energiczna, widzisz, że Twój pies się „zapomniał” i wpadł w głupawkę- przystopuj go, zatrzymaj, daj chwilę odpoczynku. Jeśli widzisz, że drugi pies jest zmęczony obecnością szczeniaka nie czekaj aż powie mu ostateczne „wynoś się gówniarzu”- zawołaj szczeniaka i wybierzcie się w dalszej części spotkania na spacer.

Warto dodać, że nasz pies nie musi się kontaktować z każdym psem.

Dorosłość

Ostatnio będąc widzem na wystawie międzynarodowej i stojąc niedaleko ringu malamutów usłyszałam komentarz do sytuacji powarkiwania na siebie psów na ringu: „i za to kocham malamuty”. Wygląda więc na to, że malamutom „wybacza się” zachowania agresywne przypisując je po prostu niemalże do wzorca rasy. Każdy właściciel szczeniaka już wie, że pies prawdopodobnie nie dogada się z drugim psem, a suka z drugą suką- dostajemy to w pakiecie razem ze szczenięciem. Czy tak rzeczywiście jest, a jeśli jest to czy musimy w tym pakiecie mieć też opcję „będzie się zachowywał agresywnie wobec X”?

Moim zdaniem nie, nie, nie – nie możemy akceptować tego i przyjmować malamuta z całym dobrodziejstwem inwentarza i tylko szykować się na pierwszy wyskok wobec drugiego psa. Takie podejście zwalnia nas z obowiązku dbania o kontakty malamuta z innymi psami, aranżowania ich, zwalnia z obowiązku obserwowania psa i uczenia go różnych zachowań i strategii radzenia sobie w różnych sytuacjach. Zmieńmy to więc- począwszy od wyboru ojca naszego szczeniaka albo reproduktora/ suki hodowlanej, skończywszy na dbałości o kontakty z innymi psami. Zaczynamy!

Na spacerze

W zależności od tego gdzie mieszkasz ze swoim malamutem, możecie rzadziej lub częściej napotykać psy. Najtrudniej psom żyje się w mieście i na tym przykładzie chciałabym się skupić. Dlaczego życie w wielkim mieście nie jest proste? Chociażby dlatego, że niewiele jest miejsc, w których psy mogłyby poruszać się bez smyczy czy swobodnie ze sobą kontaktować. Kontakty na smyczach często przypominają raczej rozgrzewkę dresów przed uliczną walką aniżeli spotkanie serdecznego znajomego. Żeby ułatwić psu życie w mieście:

1. Naucz psa chodzenia na luźnej smyczy

      Wiem, malamut to pies pociągowy, stworzony do tego by biegać, ciągnąć. Ale nie myśl, że nie da się nauczyć go biegać, kiedy tego oczekujemy i idziemy na trening i chodzić na luźnej smyczy, gdy idziemy na spacer- każdy cierpliwy, konsekwentny właściciel może tego dokonać. Nie ma nic gorszego niż podejście do siebie dwóch właścicieli z psami na smyczach maksymalnie wyciągniętych po to „żeby się powąchały”- zgroza! Przypomnij sobie jak wyglądają rytuały powitalne u psów- obchodzą się naokoło, obwąchują okolice intymne, znów się obchodzą, aż w końcu albo się rozejdą albo np. chwilę pobawią. Tymczasem często fundujemy psom zamiast tego

neutralnego powitania wiszenie na smyczy i możliwość powąchania się właściwie tylko po nosie. Przypomnij sobie też jak wygląda poza psa, który grozi- mięśnie są napięte, pies jest pochylony do przodu, patrzy się na drugiego psa- teraz dorysuj do tego smycz i voila!- Twój malamut w ten sposób „wita” się z drugim psem. Pamiętaj więc- jeśli nie ma czasu, by pozwolić się psu przywitać z drugim psem na luźno zwisającej smyczy- po prostu nie pozwalaj mu na kontakt w ogóle.

2. Korzystaj z wiedzy nt. komunikacji
Jeśli mijasz drugiego psa w wąskim przejściu czy na ulicy pamiętaj o tym, że dużo łatwiej jest się psom minąć, gdy mijają się po łuku. Psy nie podchodzą do siebie na wprost jeśli mają neutralny lub przyjacielskie zamiary. To my, ludzie, dziwnie wyglądalibyśmy, gdybyśmy do dawno nie widzianego znajomego podchodzili dużym łukiem. Dla psów dziwne, a wręcz chamskie jest wparowanie wprost na drugiego psa, a naturalne i normalne podejście do siebie łukiem, zwolnienie ruchów.

Jeśli jesteś w miejscu, gdzie jest tłoczno i wąsko znajdź czas, by np. przepuścić drugiego właściciela z psem zamiast na siłę próbować zmieścić się we dwójkę. Bardzo często sami prowokujemy psy naszym zachowaniem do zachowań przez nas nieakceptowanych. Wychodzimy z założenia, że to nic takiego minąć się z drugim psem i oczekujemy, że pies po prostu zrobi to bez mrugnięcia okiem- a takie założenie prowokuje psy do zachowań agresywnych. Jeśli są na smyczy nie mają możliwości cofnąć się, odsunąć, odejść, wybrać inną strategię- często jedyne co pozostaje to burknąć na drugiego psa.

3. Ucz się i baw się
Do sytuacji mijania drugiego psa przydadzą się Wam umiejętności z zakresu podstawowego posłuszeństwa, np. zostawanie w pozycji „siad” lub „waruj” mimo rozproszeń czyli np. w ruchliwym przejściu. Dobrze wypracowane przywołanie pozwoli Ci mieć kontrolę nad psem i odwołać go nawet gdy zobaczy drugiego psa, a Ty nie będziesz chciał, by się z nim kontaktował. Jeśli pies jest przez Ciebie uczony różnych umiejętności to łatwiej nad nim zapanować, a tym samym łatwiej uniknąć trudnych sytuacji i wyjść z nich obronną łapą. Dobrze przeprowadzony trening, bazujący na motywowaniu psa i nagradzaniu go za włożony w ćwiczenia trud to nawiązanie z psem takiej więzi, dzięki której będziecie sobie ufać, będziecie się rozumieć, a Ty będziesz potrafił wyprzedzić reakcję psa a tym samym często uniknąć np. konfliktu z drugim psem.

4. Goście- chętnie, ale z głową!
Wyobraź sobie też, że leżysz sobie na kanapie z książką, kiedy nagle wchodzi do Twojego mieszkania sąsiadka z bloku obok i zaczyna zaglądać do każdej szuflady, mało tego, kładzie się na drugim, miękkim fotelu, bierze Twój kubek i bezczelnie popija sok próbując zachęcić Cię do rozmowy. Często tak właśnie wyglądają wizyty psów naszych znajomych czy rodziny u nas (i na odwrót). Wydaje nam się, że to dla psa zawsze będzie frajda- a, przejedziemy się do znajomych, psy się trochę pobawią, a my spokojnie pogadamy. Równie często przyjeżdżamy na miejsce, puszczamy psy, a one uuuupsss- zamiast zabawy powarkują na siebie i w najlepszym wypadku każde okupuje jakiś kąt- z zabawy nici.

Psy są przyzwyczajone do miejsc, z których żyją- do posłania, przestrzeni, podwórka. Są psy, które nie są zbyt przewrażliwione na punkcie własności i chętnie przyjmą gościa, są jednak też takie, które nie życzą sobie „obcego” na swoim terenie. Nawet jeśli jest to pies, z którym spotykamy się na spacerach, wcale nie oznacza to, że tak samo dobrze psy dogadają się na mieszkaniu! Czy należy karcić psa gdy warczy lub odgania drugiego psa w mieszkaniu? Nie, bo za co? Jedyna słuszna rzecz jaką możemy zrobić to skarcić siebie, że nie pomyśleliśmy o tym, czy nasz pies jest gotowy na gości w swoim miejscu.

      Jeśli więc spotykasz się ze znajomymi/ rodziną z psami:
  • gdy chcesz spróbować jak będzie na zamkniętej przestrzeni usuń wszystkie potencjalne przedmioty sporu: zabawki, gryzaki, miski, saszetki ze smakołykami też się nie przydadzą. Zapoznaj psy na neutralnym dla obu psów terenie- nie na podwórku jednego z psów czy od razu w mieszkaniu- najpierw wyjdźcie, idźcie na spacer, niech psy mają czas na spuszczenie z siebie powietrza i zapoznanie się.
  • jeśli nie idzie- trudno, zaakceptuj to i odizoluj psy, niech każdy ma swoją przestrzeń dzięki temu psy nie będą szukały zwady, a Ty spokojnie zjesz ze znajomymi ciasto.

5. Zawody, wystawy i inne skupiska
Wyraziłam już swoje zdanie na temat tego co można zrobić wybierając się z psem na wystawę. Dziś na tapecie zawody, np. dogtrekkingowe, bo cieszą się coraz większą popularnością i sprawiają nam i psom dużo frajdy.

Jak w każdym skupisku psów i tam zdarzają się drobne sprzeczki między czworonogami- zwykle kończą się tak szybko jak się zaczęło, dzięki interwencji właścicieli, którzy starają się takich sytuacji unikać i je stopować, na różne sposoby.

Wielu spięciom da się zapobiec, ale znów- często nie chcemy lub zapominamy o tym, że pies to pies i będzie reagował w zależności od tego jakie przeżywa w danej chwili emocje.

Jakie przeżywa emocje pies, który jest na odprawie technicznej? Jest tłoczno, jest głośno, stoi się właściwie z punktu widzenia psa bez sensu, bo nic się nie dzieje poza tym, że ktoś gada a właściciele słuchają. Chwila moment i zaraz któryś pies podskakuje, inny poszczekuje, inny obwąchuje trzeciemu zad- jednym słowem psy szukają sobie zajęcia a my nie możemy im wiele zaproponować poza ściągania smyczy. Wracając do emocji w tej sytuacji: wiele psów jest bardzo podekscytowanych, inne są mniej lub bardziej sfrustrowane niemożnością podejścia do drugiego psa, jeszcze inny obawia się innych psów więc na każde zbliżenie się psa reaguje odgonieniem go. Ile psów na odprawie tyle reakcji na taką sytuację. Moja rada brzmi więc: jeśli tylko macie taką możliwość zostawiajcie psy na stake-oucie, w namiocie, klatce, aucie na czas odprawy, rejestrowania się w biurze- psy i tak nie są wtedy potrzebne, a tłok wcale im nie pomaga odnaleźć się z tych sytuacjach. Nie wszystkie psy są przyzwyczajone do takiego rumoru- nowicjuszom tym bardziej należy się stopniowe przyzwyczajanie ich do takich warunków a nie stanie w centrum wszystkich zawodników. Jeśli bierzesz psa na odprawę albo czekasz na start- tak się ustaw, by nikt na Was nie wchodził (doświadczeni zawodnicy nie muszą tego słuchać- jeśli komuś bardzo zależy na dobrym starcie, wyniku to rzeczywiście, nie skorzysta)- stań z boku, możesz też ciałem odgrodzić psa od pozostałych.

Kastracja/sterylizacja – czy wyeliminuje agresję?

Po części utarło się już przekonanie, że agresywnego psa powinno się kastrować, bo to zmniejszy bądź wyeliminuje wręcz zachowania agresywne wobec innych psów. Czy tak rzeczywiście jest?
Kastracja psów NIE WYELIMINUJE agresji. To, w czym może pomóc to naturalna konsekwencja tego zabiegu czyli obniżenie poziomu testosteronu. To z kolei obniży motywację psa do rywalizacji z drugim samcem i pewnie dlatego zwykło się mówić, że kastracja pomaga jeśli pies jest agresywny. Wiemy jednak, że zachowania agresywne są złożone a ich powodem jest nie tylko chęć rywalizacji z drugim psem. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że jeśli pies ma za sobą wiele utarczek z innymi samcami to zachowania te stają się po prostu strategią, nawykiem, a tego kastracja na pewno nie wyeliminuje. To, w czym kastracja często pomoże to praca nad zachowaniami agresywnymi- obniżona może być motywacja psa do prezentowania zachowań agresywnych.

Jeśli zaś chodzi o suki to sprawa jest bardziej skomplikowana. Sterylizacja obniża poziom estrogenu i progesteronu, więc żeńskich hormonów płciowych, przy takim samym wydzielaniu testosteronu (czyli męskiego hormonu płciowego). Po zabiegu nasilić może się więc chęć rywalizacji suki, gdyż do głosu dochodzi przede wszystkim testosteron. Sterylizowane suki często prezentują „samcze” zachowania- znaczą moczem teren, podnoszą łapę podczas oddawania moczu. Moja malamutka Szyszka jest żywym przykładem „samczej” suki- widzę związek między jej sterylizacją, a skłonnością do zachowań agresywnych i samczych zachowań. Nie jest to oczywiście regułą- przykładowo u mojej drugiej, 9-letniej suki nie zaobserwowałam jakichkolwiek zmian tego rodzaju. Taki scenariusz zdarza się nieczęsto, ale warto wiedzieć z czym może wiązać się sterylizacja poza niewątpliwymi zaletami w zakresie profilaktyki zdrowotnej.

Mój pies jest agresywny

Pies, w wyniku nabytych doświadczeń, nawyków, nieumiejętnego szkolenia i z innych powodów może być agresywny tak, że sami nie będziemy mieli pomysłu na to jak nad tym pracować. Jeśli już wiemy, że psu zdarzyło się zaatakować innego psa lub człowieka, lub jeśli sami jesteśmy świadkiem takiego ataku naszego psa – nie ma na co czekać. W takiej sytuacji warto poszukać pomocy u kogoś, kto oceni zachowanie psa i powie jak pracować, by do takich sytuacji już nie dochodziło.

Tak jak napisałam na początku artykułu nie da się pomóc wirtualnie, nie da się też dać jednej recepty na konkretne niepożądane zachowanie. Zachowania psów są kontekstualne i złożone, dlatego nie żałujmy pieniędzy na konsultacje z behawiorystą a potem czasu na trening.

Jak wygląda konsultacja u behawiorysty?

Behawiorysta spotka się z Tobą w miejscu Twojego zamieszkania lub „na swoim terenie”, np. w sali treningowej. Na początku przeprowadzi z Tobą wywiad, bo będzie potrzebował wielu informacji, by dowiedzieć się czegoś o psie. Możesz spodziewać się pytań o pochodzenie psa, wiek opuszczenia hodowli, o karmienie (czym pies jest karmiony, jak często itp.). Po serii pytań ogólnych z pewnością będą potrzebne te poświęcone problemowemu zachowaniu: będzie więc pytanie o to kiedy zaczęły się problemy, jak wyglądała konfliktowa sytuacja, jak zareagowałeś, jak często pojawia się dane zachowanie i tak dalej. Ważne będą też informacje dotyczącego tego jak żyje pies- jak wygląda tryb życia psa, jak często spaceruje, jak długo i inne. Po wywiadzie być może wybierzecie się wspólnie z behawiorystą na spacer z psem. Prawdopodobnie zobaczysz też pierwsze ćwiczenia i usłyszysz pierwsze wskazówki do pracy z psem. Po zakończeniu spotkania otrzymasz ocenę zachowania psa z planem pracy oraz terminem wizyty kontrolnej. Od tej pory wyposażony w wiedzę na temat tego co jest przyczyną zachowania psa i jak należy pracować z psem, możesz przystępować do działania. Od tej pory właściwie wszystko zależy od Ciebie.

Z każdym psem można i trzeba pracować nad poprawą zachowania. Być może nie uda się całkowicie wyeliminować agresji psa, ale uda się nauczyć psa innych strategii zachowania się, uda się nauczyć przewodnika jakich sytuacji unikać, by nie doszło do eskalacji agresji, uda się uratować psa. Nie każdy właściciel decyduje się na przeorganizowanie swojego dnia, mieszkania, życia dla psa, po to, by psu żyło się lepiej ze swoją agresją, stąd też nie każda konsultacja i praca behawiorysty kończy się sukcesem. Rzadko jednak (właściwie jedynie z powodów zdrowotnych) sytuacja jest na tyle poważna, by pies kwalifikował się z powodu agresji do uśpienia. W przypadku psów z adopcji idealnie byłoby, gdyby każde schronisko/organizacja współpracowała z dobrym behawiorystą, który oceniałby psy do adopcji, przed wydaniem psa opracowywał plan, pracował na początku z nowymi opiekunami zwierzęcia. Mimo, że jeszcze nie jest to popularne, to coraz więcej jest konsultacji i współpracy organizacji, które pomagają zwierzętom i ludzi, który wiedzą jak pracować z agresywnym czy lękliwym psem.

Agresywne psy potrzebują czasu, cierpliwego, konsekwentnego przewodnika, który jak ognia będzie strzegł się awersyjnych sposobów radzenia sobie z psią agresją. Nie sztuką jest wielkiemu mężczyźnie powalić nawet ciężkiego malamuta, ale sztuką jest nauczyć filigranową kobietę co robić, by do ataku ze strony psa nie doszło i w ogóle się przy tym fizycznie nie zmęczyć.

Nasz malamut, mały czy duży, nie musi zachowywać się agresywnie- to nie reguła i nie opcja w pakiecie. Chociażby te wyżej wymienione ćwiczenia i zabiegi pomogłyby wielu psom w codziennym życiu bez udziału agresywnych zachowań.

Zachęcam wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na temat psów do zaprzyjaźnionych szkół i osób:

Warszawa
DOGadajcie się
www.dogadajciesie.pl

Kraków
Alteri
Szkoła dla psów i kursy trenerskie
www.alteri.pl

Canid, Ewelina Włodarczyk
www.canid.pl

COAPE Polska
www.coape.pl

Wrocław
Szczęśliwy Pies, Dominika Kołodziej
www.szczesliwypies.pl

Gdynia, Sopot, Wejherowo

DogProject, Miriam Gołębiewska

http://www.dogproject.pl/

Gdańsk

Canac, Katarzyna Sterne-Nałęcz
www.canac.pl

Jeśli szukasz pomocy behawiorysty:

Warszawa

Piotr Wojtków
www.dogadajciesie.pl

Magdalena Łęczycka
www.animag.eu

Kraków

Andrzej Kłosiński
www.coape.pl
Ewelina Włodarczyk
www.canid.pl

Znajdź behawiorystę blisko siebie:
www.behawioryscicoape.pl

Dowiedz się więcej o psach:
ciekawe seminaria kynologiczne

Fundacja Psia Wachta
www.psiawachta.pl

autor: Agnieszka Faber
behawiorysta COAPE, dogoterapeuta, wolontariusz Fundacji Adopcje Malamutów,trener szkolenia psów w szkole Dogadajcie Się www.dogadajciesie.pl

Źródła:
Case, Linda, „Pies. Zachowanie, żywienie i zdrowie”, wyd. Galaktyka
Feddersen- Petersen, Dorit, „Hundepsychologie.”, wyd. Kynos
O’Heare, James, “Zachowania agresywne u psów”, wyd. Galaktyka
Materiały z seminarium z Alexą Caprą, org. Fundacja Psia Wachta

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.