Dieta BARF

Każdy z nas, właścicieli malamutów, zmierzył się już mniej lub bardziej z tematem żywienia naszych psich przyjaciół. Większość z nas wybrała jedną z gotowych suchych karm zapewniających doskonałe zbilansowanie i odpowiednie dopasowanie do specyfiki naszego psa, niektórzy pozostali przy tradycyjnym sposobie przygotowywania posiłków domowych zwykle złożonych z gotowanego ryżu, mięsa i warzyw. Tematem spotkań w kręgu psiarzy również bardzo często jest właśnie żywienie i sprawy z nim związane, które lubimy między sobą bardzo dokładnie omawiać. Często jednak rozmowa dotyczy również problemów, które wiążemy bezpośrednio lub pośrednio właśnie z żywieniem, dlatego co jakiś czas poszukujemy czegoś całkiem nowego. Niezwykle sympatyczne i topiące serca reklamy producentów karm chętnie podpowiadają nam nowe rozwiązania, tak naprawdę jednak ciągle wybieramy pomiędzy produktami tego samego typu zmieniając jedynie – jak w ludowym przysłowiu – „siekierkę na kijek”. A czy pomyśleliście kiedyś o powrocie do natury? O prawdziwej rewolucji poglądów na żywienie naszych przyjaciół?

Na początek odnieśmy się do najprostszych skojarzeń dotyczących psów, jakie tkwią w naszej podświadomości. Pies – przyjaciel – kość. No właśnie! Do głowy przychodzi nam właśnie kość jako naturalny atrybut szczęśliwego psa; kość podarowana przez właściciela za dobrze wykonaną robotę, lub tak po prostu, z miłości, by sprawić psu przyjemność, widzieć jaki entuzjazm wzbudza w nim tego typu prezent. Kto choć raz widział psa jak z namaszczeniem i czcią pracuje nad rozgryzieniem kości ten nie będzie miał żadnych wątpliwości dając swojemu psu właśnie kość!

To proste, naturalne zjawisko zainspirowało angielskiego weterynarza dr. Iana Billinghursta do stworzenia filozofii żywienia zwierząt, opartego na naturalnych potrzebach tego gatunku i składnikach cechach układu pokarmowego, który opisał w książce „Daj swojemu psu kość” (Give your dog a bone”). Tak powstała dieta BARF opierająca się na składnikach nieprzetworzonych – czyli po prostu surowych – takich, jakie były bazą pożywienia gatunku w czasach, gdy uzależnienie od człowieka nie istniało. Jasne jak słońce jest, że przodkom naszych psów nikt jedzenia nie gotował, tym bardziej nie przetwarzał pod wysokim ciśnieniem i nie dodawał do niego konserwantów … nie mówiąc o nadawaniu kulkom karmy fantazyjnych kształtów. Nie zdarzało się, żeby pies jadł codziennie dokładnie taki sam, doskonale zbilansowany pokarm. W menu przodków królowała natomiast świeża lub padła zdobycz oraz elementy pochodzenia roślinnego (pies nie gardził zawartością żołądka roślinożernych ofiar).

barf

Sposób żywienia opisany przez doktora Billinghursta jest odpowiedzią na to, jak w warunkach cywilizacji kontynuować doskonałe dzieło natury i utrzymać naszych przyjaciół w najlepszym zdrowiu i formie. Analizując jadłospis psa-przodka łatwo dojść do wniosku, że pies nie jest typowym mięsożercą a raczej wszystkożercą. Rolą twórcy diety było ustalenie proporcji składników pozwalających na optymalizację wykorzystania wartości w nich zawartych. Dziś powszechnie zaleca się proporcje : 60% mięsnych kości, 20% mięśni i podrobów, 20% warzyw i owoców. Podaje się jaja i ryby. Elementem diety jest też suplementacja: wśród dodatków wymienia się głównie oleje tłoczone na zimno, ocet jabłkowy i kelp a w przypadku malamutów również cynk, z przyswajaniem którego nasze psy mają problem od czasu gdy foki przestały tworzyć bazę ich pożywienia. Podstawą diety pozostaje jednak podawanie posiłków w formie surowej, nie przetworzonej – mile widziane są więc elementy wnętrzności, nie patroszone ryby, całe jaja wraz ze skorupką. Świeże owoce i warzywa podaje jako osobny posiłek zmiksowane na papkę, gdyż tylko w takiej formie układ pokarmowy psa jest w stanie je przyswoić, tak jak pies-przodek przyswajał zawartość żołądka ofiar. Dieta nie przewiduje w ogóle podawania produktów zbożowych czyli ryżu, kasz, makaronu, pieczywa …

Trudno by osobie, która spotyka się z tą dietą po raz pierwszy, nie przeszły po plecach ciarki na wyobrażenie ociekających krwią kawałów mięsa, które miałby jakoby zjeść nasz pupilek przyzwyczajony do estetycznych chrupków! Na początek warto więc oddzielić swoje preferencje smakowe od potrzeb naszego psa, który reprezentuje przecież inny niż my – ludzie – gatunek, a jego układ pokarmowy na przestrzeni wieków przystosował się do zupełnie innego niż nasz sposobu żywienia. Podobno gdy raz zobaczy się euforię z jaką pies zajada surowe, wszelkie wątpliwości miną. Hodowcy, którzy od lat praktykują ten sposób żywienia, jako podstawowy argument za, wskazują przede wszystkim możliwość świadomego doboru składników pożywienia pod względem jakości, przeciwstawiając go tajemniczym i pełnym sztucznych dodatków składom suchych karm. Większość osób zapoznających się z zasadami diety z góry wyklucza jednak jej stosowanie z uwagi na skomplikowany, czasochłonny proces przygotowywania i bilansowania pożywienia w przeciwieństwie do wygody karmienia suchą karmą. Tak naprawdę krótka praktyka zwykle zmienia ich zdanie, bowiem przygotowywanie posiłków surowych okazuje się bardzo proste, a wielu właścicieli czworonogów znajduje w tym swoistą przyjemność. Bilansowanie przestaje być problemem, gdy nie musimy dokonywać go w skali jednego posiłku czy jednego dnia, a po prostu pilnować, by pies otrzymywał jedzenie różnorodne. Nasze warunki życiowe każą też zajrzeć BARFistom do kieszeni i porównać koszt miesięcznego utrzymania psa na surowym do tego na suchej karmie dobrej jakości. Może to wyjść bardzo różnie i zależy głównie od naszej pomysłowości i przedsiębiorczości w znalezieniu źródeł zaopatrzenia. Hodowcy żywiący większą ilość psów, posiadający zamrażarki mają ułatwione zadanie, gdyż łatwiej im zaopatrywać się w ubojniach, mieszkańcy dużych miast mają natomiast komfort dostępu do różnorodnych mięs w sklepach specjalistycznych czy promocyjnych elementów mięsnych w hipermarketach, a posiadacze własnych ogródków mogą sami hodować ekologiczne warzywa i owoce. Z opinii praktyków wynika, że realne jest, że zdołamy nawet zaoszczędzić niemałą kwotę poprzez właśnie dobrą organizację zaopatrzenia.

Przeglądając internetowe strony hodowców z całego świata praktykujących surową dietę trudno nie zauważyć powtarzających się opinii, które zwykle towarzyszą opisowi zasad żywienia. Psy od pierwszych dni karmienia BARFem są bardziej witalne i pełne energii, a euforia sięga szczytu w porach karmienia. Po kilku miesiącach hodowcy zauważają u swoich pupili mniej kamienia nazębnego, poprawę wyglądu sierści, wytłumienie nieprzyjemnych zapachów, czasem zanik modzeli. Co ciekawe są hodowcy, którzy właśnie w surowym jedzeniu upatrują sukcesów wystawowych swoich psów (na porównaniach bije od nich energia i siła), a także tacy, którzy łączą sposób żywienia z ich długowiecznością i zdrowiem (brak interwencji weterynaryjnych, brak chorób zwyrodnieniowych u starszych osobników). Skrajny nurt zwolenników naturalnego pożywienia przekonuje nawet do odejścia od okresowych szczepień ochronnych!

autor: trustin

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.