BARF – dieta malamuta

10

EKSTREMIZM CZY NATURA?

W ostatnich latach wiele mówi się o powrocie do natury, będącej źródłem życia i zdrowia, zarówno w sferze sposobu życia jak i odżywiania się. Dotyczy to również sposobu żywienia naszych braci mniejszych, co zaowocowało wzmożonym zainteresowaniem dietami typu barf/surowymi. Jako że stosuję tę dietę z powodzeniem już od kilku lat, postaram się przybliżyć jej zasady, ideologie i rezultaty.

Zasadniczo, za początek zainteresowania dietami z nurtu barf uznaje się wczesne lata dziewięćdziesiąte, kiedy to australijski lekarz weterynarii, dr Ian Billinghurst opublikował swoja książkę “Give your dog a bone” (Daj kość swemu psu). Książka ta wywołała wielkie poruszenie w gronie weterynarzy i hodowców. W owej pozycji Billinghurst zawarł podstawowe zasady i idee diety tzw. ewolucyjnej lub tez B.A.R.F. (który to skrót pochodzi od Biologically Appropriate Raw food czyli biologicznie właściwe surowe pożywienie).

Biorąc pod uwagę, ze dieta ewolucyjna odwołuje się do zamierzchłych czasów, nie należy twierdzić, ze dr Billinghurst jest jej twórcą, jest jedynie pierwszym lekarzem, który dietę tą oficjalnie nazwał i sprowadził w pewne ramy opatrzone przesłaniem ideologicznym.

Niestety, w opinii wielu ludzi, osoby stosujące te dietę to ekstremiści. Tak się jednak składa, ze tylko niektórzy stosują się stricte do zasad głoszonych w książkach Billinghursta. W diecie ewolucyjnej panuje zdecydowany pluralizm, dostosowujemy dietę do psa a nie psa do diety.

Informacje zawarte poniżej są skrótem wiedzy zawartej w książkach doktora Billinghursta oraz zgromadzonej przeze mnie przez lata stosowania tej diety. Przede wszystkim jednak są to fakty wypływające ze zdrowego rozsądku.

Pierwszą ideą, kluczową dla barfu jest to, że pies jest doskonałym mechanizmem stworzonym przez lata ewolucji i przystosowywania się do określonego, najlepszego dla tego gatunku, rodzaju pożywienia. Pies potrzebuje takiej diety, do jakiej jest biologicznie i fizjologicznie przystosowany. Dlatego też, dieta współczesnego psa powinna jak najbardziej upodabniać się do diety jego przodków, powiedzmy wilków. Oczywiście dyskusyjne jest czy pies pochodzi od wilka, ale kwestie te pozostawiam bez komentarza. Chodzi o to, ze przewód pokarmowy psa nie uległ ewolucyjnym zmianom (jak np. u człowieka), i jest identyczny jak u jego dzikich kuzynów. To jest nasz punkt wyjścia.

Wobec powyższego, im bardziej dieta psa rożni się od idealnej, przewidzianej dla jego gatunku diety, tym więcej chorób i dysfunkcji będzie się pojawiać. Według Billinghursta, winą za bardzo wiele współczesnych chorób i problemów z naszymi psami możemy obarczać właśnie dietę, a nie genetykę.

Czymże więc żywią się wilki? Jedzą takie frykasy jak surowe męsko, surowe kości, a wiec surowe szczątki zdobyczy włączając w to skóre, pióra czy cokolwiek stanowi jej okrywę. Oko, ucho, pazurki, ogon. Czasem trochę treści żołądkowej, organy wewnętrzne. Tak powinna wyglądać dieta psa i tak w skrócie wygląda dieta barf. Wszystko ma być surowe.

Czego na pewno wilki nie jedzą? Mięsa poddanego obróbce cieplnej, ekstrudowanego w niebotycznych temperaturach i pod straszliwym ciśnieniem, zbóż, chemicznych środków konserwujących, antyutleniaczy i całej masy chemikaliów które znajdują się w każdej paczce z napisem: pełnowartościowy pokarm dla Twojego psa. Nie jedzą suchej karmy.

Według niektórych żywieniowców sucha karma, przez wysoka zawartość węglowodanów pochodzenia roślinnego niepotrzebnie obciąża system trawienny psa, nie będącego przystosowanym do trawienia skrobi czy generalnie treści roślinnych. Owszem, pies produkuje pewne ilości enzymów rozkładających zboża, ale są one niewystarczające do ich właściwego wykorzystania. Dlatego też, nawet mając karmę wysokobiałkową, w której procent białka z mięsa jest powiedzmy niewielki, nie wiemy tak naprawdę, ile białka nasz pies będzie w stanie przyswoić. Co więcej, duża ilość węglowodanów zawartych w karmach powoduje nadmierne obciążanie organów odpowiedzialnych za produkcje owych enzymów trawiennych. A ile może wytrzymać nadmiernie obciążany organ? Oczywiście to kwestia osobnicza. Ale wiele jest psów, zwłaszcza z problemami trzustkowymi, których jedyną nadzieją była dieta ewolucyjna, które to ona właśnie uratowała przed uśpieniem.

Mamy więc zidentyfikowanego wroga numer jeden. Cóż więc dalej?

Po pierwsze, należy dokładnie zapoznać się z zasadami diety ewolucyjnej. Wiedza jest podstawą do prawidłowego żywienia Twojego psa. Nie chodzi jednak o to, by uzyskać dyplom z zakresu żywienia, ale przecież nawet weterynarze na studiach, z żywienia maja zaledwie kilka, może kilkanaście godzin wykładów.

Skoro już znamy podstawowa idee diety ewolucyjnej, należałoby przyjrzeć się diecie wilków i na jej podstawie skomponować pożywienie naszego pupila. Mimo wszystko będzie to rzecz dość prosta, pod warunkiem, ze zachowamy odpowiednie proporcje.

Według Billinghursta, psia dieta powinna składać się z surowych mięsnych kości (raw meaty bones, skrót RMB), podrobów (organy wewnętrzne oprócz żołądka i serca bo te traktowane są jako mięśnie) warzyw oraz mięsa z mięśni (plus żołądek i serca które to zaliczamy to mięśni). I oczywiście dodatków jeżeli decydujemy się takowe podawać. Billinghurst jest ich zwolennikiem, inni autorzy niekoniecznie.

Generalnie rzecz biorąc, w diecie barf istnieją dwa ogólne trendy: zwolennicy wersji Billinghursta postulują, iż pies jest wszystkożerny wiec potrzebuje pewnej dawki warzyw, jak również owoców, nabiału itp. Zwolennicy wersji Lonsdale’a mówią o tym, iż pies jest zasadniczo mięsożerny wiec takie dodatki nie są potrzebne. Osobiście przyznam, ze generalnie stosuję zmodyfikowaną wersję barfu Billinghursta, a w momentach, kiedy nie mam czasu lub możliwości (wyjazdy itp.) na przygotowanie warzyw, przestawiam psa na wersje Lonsdale’a. Psu zdecydowanie bardziej podoba się ta druga wersja.

Wiemy już co możemy podawać naszym psiakom, teraz pytanie ile. Dieta dorosłego psa powinna (wg Billinghursta) składać się z mięsnych kości (60%), mixu warzywnego (20%) oraz podrobów i mięsa (po 10 %). Oczywiście ilości te są jedynie orientacyjne, należy się jednak trzymać tego, ze przeważająca potrawa naszego pupila maja być mięsne kości (do 75%). Do przygotowanego pokarmu możemy dodawać różne dodatki ale o nich później.

Jeżeli chodzi o ilość (tzn. ile dokładnie pokarmu powinien dostawać nasz pies) to przyjmuje się wagowo 1 – 3 % wagi ciała. Czyli jeżeli nasz pies wazy 10 kg to dziennie dostaje od 10 do 30 dkg jedzenia z czego 60 % to kości mięsne, 20 % warzywa itd. Zapytacie pewnie: jak to możliwe ze dozwolony jest aż taki rozrzut (od 1 do 3 procent) ale wynika to z różnorodności występującej w psim gatunku. ZAWSZE dostosowujemy ilość jedzenia do aktualnej kondycji psa. Jeżeli mamy psa o wolnym metabolizmie np. psy północy, szpice lub tez psa z nadwaga to ilość pokarmu będzie bliższa temu jednemu procentowi, jeżeli zaś psa pracującego, żywiołowego, pilnującego obejścia to raczej damy mu około 3 procent. Chodzi o to, żeby pies ani nie chudł ani nie tył. Jeżeli widzimy ze pies chudnie, to zwiększamy ilość całkowitą pokarmu, jeśli tyje to zmniejszamy. Proste.

mlorentz
autorka ze swoją malamutką Ajką

SKŁADNIKI

Pierwszym, podstawowym składnikiem dobrze skomponowanej diety psa musi być to, bez czego żaden organizm żywy na naszej planecie żyć nie może: woda. Woda musi być czysta, świeża, i najlepiej nie kranowa tylko niskozmineralizowana lub przegotowana. Pies często wcale nie pije a np. tylko przepłukuje sobie pysk, więc wodę należy często zmieniać.

Przy podawaniu surowizny pies generalnie pije dużo mniej, bo przecież pożywienie surowe ma wodę w sobie, ponadto surowizna nie pęcznieje w żołądku i nie wchłania wody. Więc często przy przejściu na tą dietę obserwujemy zmniejszenie podaży wody. Jeśli mamy psa, który ze względu na specyfikę swojej choroby potrzebuje zwiększonej ilości wody, możemy oczywiście podawać jej więcej do posiłku warzywnego lub do zwykłej wody pitnej dodawać odrobinę miodu czy innej ulubionej przez psa substancji. W przypadku mojej suki jest to mleko, którego generalnie nie polecam gdyż wiele psów go nie trawi. Pomaga też dodatek niektórych suplementów np. marchew firmy Bewi Dog powoduje znaczny wzrost pragnienia psa.

Drugim, a kluczowym w diecie barf składnikiem są surowe mięsne kości. Mięsne kości (tzw. RMB czyli Raw Meaty Bones) to takie części zdobyczy, które są pół na pół z mięsem. Chodzi o to, ażeby dostarczyć psu ogromu substancji mineralnych w które bogate są kości, zaś nie spowodować zbytniego stwardnienia odchodów.

Jako najlepsze źródło RMB uznaje się szyje (kurze, gęsie, indycze itp.) dostarczające ogromu doskonałej jakości minerałów, jak również protein. Jako źródło rmb można również stosować żeberka, kości pokrzepowe, korpusy drobiowe, skrzydełka, ogony. Nie należy jedynie podawać kości z nóg zwierząt jako źródło rmb, gdyż mają one zupełnie inną strukturę molekularną i nie ulegają trawieniu tak jak inne kości. Należy pilnować, aby pies jedynie obgryzł główki z dobroczynnych powierzchni stawowych, i nie jadł kości długiej, gdyż może to grozić złamaniem zębów. Moja suka tak złamała trzonowca, lata zanim zaczęłyśmy dietę barf. Zaś na samej diecie barf jak dotąd żadnych zębowych problemów.

Można by zapytać o bezpieczeństwo podawania surowych kości i tutaj należy przestrzec tylko przed podawaniem kości poddanych obróbce termicznej. Kość świeża, surowa jest przez psy bez problemu trawiona. Jeżeli mamy psa u którego występują problemy z trawieniem i podejrzewamy że może mieć problemy ze strawieniem kości lub też zdarzają się wymioty niestrawionymi kośćmi, należy rozważyć podawanie niewielkich ilości jogurtu przed podaniem kości. Najczęściej jednak nie trzeba psa uczyć trawienia zdobyczy, którą to żywili się jego przodkowie przez tysiące lat.

Kości podajemy psu rano, i raczej staramy się aby jadł je w naszej obecności. Jeżeli pies ma problemy z przestawieniem się na jedzenie surowych kości, można je minimalnie przelać gorącą wodą lub posmarować czymś co pies lubi np. olejem czosnkowym lub miodem.

ZMIANY

Co możemy zauważyć przy diecie barf?? Jakie zmiany? Pisząc z własnego doświadczenia, jak również z doświadczeń osób stosujących tę dietę wysnuwam następujące wnioski:

  1. zdecydowanie mniej problemów z kamieniem nazębnym (naturalnie kości rmb jako że są miękkie, czyszczą zębiska)

  2. dużo mniejsze, mniej smrodliwe odchody (co ma duże znaczenie dla tych, którzy muszą je zbierać)

  3. pies ma wiele więcej energii

  4. bardzo często znikają dolegliwości (zatkane gruczoły okołoodbytowe, problemy z sierścią, trzustką i inne)

BARF DLA MALAMUTA

Malamut w naturze jadł przede wszystkim ryby. A jeżeli nie ryby to powiedzmy mięso focze albo karibu, ewentualnie ptactwo które by sobie upolował.

I teraz pytanie: skoro już wiemy co malamut by jadł, to co z tego wynika? Parę rzeczy. Po pierwsze: niektórych składników pokarmowych w naszych warunkach malamuty nie dostają wraz z żadnym pokarmem (kwestia zubożenia gleby lub po prostu niedostępności składników prawdziwej malamuciej diety itp) musimy więc ich dostarczać sami.

Myślałam kiedyś nad tym co taki prawdziwy malamut jadłby przy okazji ryb czy generalnie ich resztek, które by mu się dostały. I doszłam do jednego wniosku: KELP, czy tez algi morskie. Ale cóż na niby z tego wynika? Parę detali. Wiecie, ze psy północy miewają tendencje do problemów z cynkiem? Objawia się im to różnymi kłopotami z sierścią, łysieniem na pysiu, drapaniem, wypadaniem futra. Wini się za to nieprzyswajanie cynku, którego metabolizm jest u psów północy inny niż u innych ras. W zasadzie dlaczego miałby być inny? Przecież to tez w końcu są psy, prawda? Prawda. Ale to są inne psy. Myślę, ze przez wieki egzystowania w warunkach polarnych, wieki karmienia w określony sposób, wytworzyły pewne mechanizmy przystosowawcze predysponujące do stuprocentowego wykorzystania dostępnego im pokarmu. Co za tym idzie, w pewnym sensie ta specjalizacja spowodowała ich uzależnienie się od dostępności niektórych składników odżywczych a w zasadzie nawet konkretnych ich form. Chodzi mi tu konkretnie o tzw. chelaty, czyli białkowe związki mineralne. Taka forma pośrednia miedzy “nieżywym” minerałem a żywą formą jak białko. Otóż według mojej teorii malamuty nie potrafią efektywnie przyswajać niektórych minerałów w nieorganicznej formie. Ładnie, ale skąd niby w naturze wzięłyby się chelatowe związki? Proste: z ryb a konkretniej z ich pokarmu czyli glonów morskich. Czyli alg. Podawanie więc malamutowi kelpu nie zaszkodzi a może wiele pomóc. Poza tym, być może te problemy z przyswajaniem przyczyniają się do występującej często u psów zaprzęgowych niedoczynności tarczycy. Może i jod musi być dla nich w chelatach? Jeśli więc podejrzewamy naszego psa o problemy z tarczyca (lub ma wolniejszy metabolizm np. po sterylizacji) to kelp może pomóc.

Miłym skutkiem ubocznym stosowania kelpu jest znacznie mocniejsza pigmentacja futra, czasem generalny przyrost sierści, jest on również pomocny w odchudzaniu (dzięki zawartości jodu). Nie polecam długotrwałego podawania za dużych dawek, bo jak ze wszystkim – można przedobrzyć! Wystarczy podać kelp kilka razy w tygodniu w dawce jaką znajdziecie na opakowaniu.

Kolejnym ważnym składnikiem diety malamuta w naturze byłoby mięso ryb. Możemy podawać ryby (surowe, cale, z wnętrznościami) ale niektóre psy ich po prostu nie cierpią. Poza tym, od kiedy stosuje dietę barf, przyzwyczaiłam się do tego, ze suni nie zionie z pyska. A niestety po posiłku złożonym z surowej ryby, zapach jest iście diabelski. Ograniczam więc ryby, a  w zamian podaję olej rybny (uwaga nie tran ani nie olej z wątroby!), jednak niezbyt regularnie, jak i ze wszystkimi suplementami, żeby psa przypadkiem nie przyzwyczaić. Ideałem byłoby zdobyć preparat Focard również z Vitany (olej foczy!!!)

LITERATURA BARFisty

Polecam lekturę takich książek jak wspomniana już “Give your Dog a Bone” lub “The BARF Diet” czy też “Grow Pups with Bones”, autorstwa dra Iana Billinghursta lub “The Holistic Guide for a Helathy Dog” napisana przez Wendy Volhard czy też “Natural Nutrition for Dogs and Cats – The Ultimate Pet Diet” Kymythy Schultz. Oczywiście można również sięgnąć do nieco innej wersji diety ewolucyjnej prezentowanej przez dra Lonsdale’a w “Raw meaty bones promote health”. Literatura dotycząca przedmiotu jest niestety dostępna jedynie w wersji angielskojezycznej. Przynajmniej na razie. Jeśli więc w miarę posługujecie się językiem angielskim, zapraszam do lektury.

autor: Marta Lorentz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview:

Spam Protection by WP-SpamFree

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.